Przebudzenie a proza życia...

Twój pamiętnik online.
.
<yahoo> Wszystko tu jest w temacie! Nic nie jest off top!
.
Może to być narracja szukającego obudzenia, obudzonego lub osoby, która zaciekawiła się ruchem obudzonych. Dziś intucja mi podpowiedziała to i tamto... albo wszystko co jest ważne, co przerobiłeś/zintegrowałeś/odkryłeś, co chcesz zachować, utrwalić. Może być to blog czasu realnego czyli każdego dnia wpis lub wpisy typu "jak mi się zachce/mam coś ważnego, to piszę jak nie to nie". Jeżeli spotkało Cię wydarzenie o którym nie masz z kim porozmawiać, aby to wyrzucić z siebie.
.
<chatownik> Wyżyj się na klawiaturze, żeby ciśnienie zeszło!
.
Tematy tutaj to ciekawostka z tego jak Ci zleciał dzień, choć pewnie wydaje Ci się, że nikogo to nie obchodzi, ale co tam, samo napisanie tego działa relaksująco...
.
<serducho>
.
Zachęcam wszystkich do pisania swojego bloga z poziomu serca i komentowania blogów innych. Nowy temat w tym dziale to Twój nowy Blog.
Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Księga duchów IV (Roksana)

Postautor: ZbyniuRoksana » 23 kwie 2018, 14:01

Duchy – kim są?
Słowo „duch” oznacza tutaj indywidualne istoty bezcielesne, a nie powszechny pierwiastek inteligentny.



Część IV
Bezpośrednie rozmowy z wyższymi istotami.


- Czy wszystkie nasze wcielenia dokonują się tu na ziemi?
„Nie, lecz na różnych światach. Wcielenie na naszej ziemi jest jednym z najbardziej materialnych i najbardziej oddalonych od doskonałości”.

- Czy duchy mogą wcielać się na niższym świecie, niż ten, na którym ostatnio żyły?
„Tak jest, jeśli mają wykonać jakieś posłannictwo w celu przyspieszenia tam postępu w takim przypadku przyjmują radośnie wszelkie utrapienia żywota tamtejszego, cieszą się, że mogą tam podać środki i wskazać drogi do dalszego rozwoju”.

- Czy możemy dokładnie poznać stosunki fizyczne i moralne na innych światach?
„W miarę, jak duch się oczyszcza, przybiera szatę coraz odpowiedniejszą do swojej natury duchowej. Materia jest na wyższych światach mniej zagęszczona, istoty żyjące na nich nie muszą z trudem pełzać po powierzchni globu, ich potrzeby cielesne są subtelniejsze, nie są już zmuszone niszczyć się wzajemnie, by móc żyć. Duch jest wolniejszy i ma dla rzeczy dalekich nieznane nam wzrokiem cielesnym to, czego my nie widzimy, pojmując to tylko myślą. W miarę oczyszczania dostają się duchy w warunki bytów, w których przejawia się udoskonalenie moralne. Namiętności zwierzęce słabną, a samolubstwo ustępuje miłości braterskiej. Toteż na światach wyższych wojny są nieznane. Tam nie ma przyczyn do nienawiści i sporów, gdyż nikt nie ma zamiaru krzywdzić bliźniego swego. Przeczucie, które mają tamtejsze istoty o przyszłości, pewność, jaką im daje czyste sumienie, wolne od wyrzutów, sprawia, że nie znają strachu przed śmiercią, oczekują jej bez bojaźni, jako zwykłą przemianę.
Czas trwania życia na różnych światach jest, zdaje się, proporcjonalny do stopnia ich wyższości fizycznej i moralnej. Czym mniej materialne ciało, tym mniej podlega zmianom niszczącym. Czym więcej się duch oczyści, tym mniej ma namiętności, które go podrywają. Oto jeszcze jedno dobrodziejstwo Opatrzności, która różnymi sposobami stara się skrócić cierpienie”.


- Czy duch może dowolnie wybrać sobie świat, na którym chce żyć?
„Nie zawsze, ale może prosić o to, a gdy na to zasługuje, otrzymuje zezwolenie, albowiem różne światy są dostępne dla duchów tylko według stopnia ich doskonałości”.

- Czy istnieją światy, gdzie duch, przestając przywdziewać ciało materialne zachowuje tylko tą subtelną powłokę?
„Tak jest, a owa powłoka staje się tak eteryczną, że dla was jakby jej wcale nie było. Taki jest stan czystych duchów”.

- Co się dzieje z duchem młodo umierającego dziecka?
„Rozpoczyna nowe życie”.

- Czy duchy są różnej płci?
„Nie tak jak wy to rozumiecie, gdyż płeć wasza zależy od organizmu. Istnieje wśród nich także miłość i wzajemna sympatia, lecz są one oparte na pokrewieństwie uczuć”.

- Czy duch, który ożywiał ciało mężczyzny, może w nowym bycie ożywić ciało kobiety i na odwrót?
„Tak, te same duchy ożywiają ciało mężczyzn i kobiet.

- Rodzice przenoszą często na swe dzieci jakieś podobieństwa cielesne. Czy przenoszą także swoje duchowe i moralne własności?
„Nie! Ciało pochodzi od ciała, ale duch nie pochodzi od ducha. Między potomstwem rodziny istnieje tylko pokrewieństwo?

- Dlaczego nieraz rodzice godni i cnotliwi mają przewrotne dzieci? Inaczej mówiąc, dlaczego piękne przymioty duchowe i moralne rodziców nie przywabiają zawsze ducha dobrego, by się wcielił w ich dziecko?
„Duch zły może prosić o dobrych rodziców w nadziei, że ich rady wprowadzą go na dobrą drogę, a Bóg miłosierny wysłucha prośby. Mogą być zresztą i inne powody tego zjawiska”.

- Czy rodzice mogą myślami i modlitwą przywabić dobrego ducha do ciała swego dziecka?
„Tak”.

- Czy człowiek w następnych wcieleniach zachowuje ślady natury cielesnej z poprzednich żywotów?
„Ciało się rozkłada, a nowe ciało nie ma żadnej łączności ze starym. Jednak duch wywiera wybitny wpływ na ciało. Pewnie ciało jest materią, ale kształtuje się według zdolności i właściwości ducha, który nadaje mu pewien charakter”.

- Czy duchy już oczyszczone przychodzą także na światy niższe?
„Przychodzą tam często, by pomagać w urzeczywistnianiu postępu. Inaczej światy te skazane byłyby same na siebie, bez przewodników i nauczycieli, którzy by kierowali ich losami”.

- Czy pojęcie i wiadomości duchów są nieograniczone, słowem czy duchy wiedzą wszystko?
„To zależy od stopnia ich doskonałości i czystości. Duchy niższe wykazują mniej lub więcej nieświadomości”.

- Czy duchy znają przyszłość?
„Zależy to od ich czystości. Lecz nie zawsze wolno im ją odkrywać. Gdy ją widzą, wydaje im się teraźniejszością. Duch widzi przyszłość tym jaśniej, im bardziej przybliża się do Boga. Po śmierci dusza w okamgnieniu uświadamia sobie swoje poprzednie żywoty, lecz nie wie, co Bóg jej przeznacza. Do tego potrzeba wszelkiego zjednoczenia się z Bogiem”.

- Czy poznają się duchy, które żyły ze sobą na ziemi? Czy pozna syn ojca, przyjaciel przyjaciela?
„Tak jest, a to z pokolenia na pokolenie”.

- W jaki sposób poznają się w świecie duchowym ludzie, którzy znali się na ziemi?
„Widzimy swój żywot miniony i czytamy tam, jak w księdze”.

- W jaki sposób przyjmują duszę przy powrocie do świata ducha?
„Dusze sprawiedliwego jako miłego, już dawno oczekiwanego brata”.

- Czy przyjdą nam naprzeciw nasi rodzice, przyjaciele, gdy opuścimy ziemię?
„Tak, nieraz wychodzą na spotkanie duszy umiłowanej, życzą jej szczęścia, jak przy powrocie z dalekiej, niebezpiecznej wędrówki, i pomagają jej przy wyzwoleniu z więzów cielesnych. Jest to wielkie dobrodziejstwo dla ducha, gdy przyjdą go powitać dusze umiłowane”.

- Jakie uczucia zachowują po śmierci ci, którym uczyniliśmy tutaj coś złego?
„Jeżeli są dobrzy, odpuszczają wam z litości do was. Jeżeli są źli, zachowają nienawiść i prześladują was niekiedy w nowym życiu”.

- Czy miłość, którą żywiły do siebie dwie istoty na ziemi, trwa na zawsze w świecie ducha?
„Tak, jeżeli opiera się na prawdziwej sympatii. Jeżeli jednak przyczyny fizyczne przewyższają sympatię duchową, przerywa się wraz z przyczyną. Skłonności i więzy między duchami są najmocniejsze, trwalsze niż na ziemi, ponieważ nie podlegają kaprysom interesów materialnych i samolubstwa”.

- Za co uważa duch ciało, które dopiero co opuścił?
„Za ciasna szatę, która krępowała i cieszy się, że może ją odłożyć”

- Co odczuwa przy spojrzeniu na swoje rozkładające się ciało?
„Zazwyczaj obojętność, jak wobec rzeczy, na której mu nie zależy”

- Czy duchy zachowują po śmierci miłość do ojczyzny?
„Tutaj obowiązuje ta sama zasada. Dla duchów wyższych ojczyzna jest wszechświat, a na ziemi mają ojczyznę tam, gdzie znajduje najwięcej osób sympatycznych”.

...Duchy wyższe zatrzymują się na ziemi zazwyczaj tylko na krótko. Wszystko, co się tam dzieje, jest znikome w porównaniu z wielkością i nieskończonością rzeczy, którym przypisują ludzie wartość największą, są w ich oczach tak dziecinne, że mało w tym znajdują upodobania. Przychodzą tylko, by posunąć naprzód rozwój ludzkości.
Duchy średniej kategorii zatrzymują się tutaj częściej, chociaż w zaświatach patrzą na rzeczy ze stanowiska wyższego, niż za swojego żywota cielesnego.
Duchy pospolite są tu osiedlone na stałe i tworzą przeciętne obywatelstwo świata niewidzialnego. Zachowały zgoła te same myśli, zachcianki i skłonności z czasów pożycia w powłoce cielesnej, mieszają się do naszych spraw i zabaw, biorąc w nich mniej lub więcej czynny udział, odpowiednio do swojej natury. Ponieważ nie mogą zaspokoić swoich duchowych namiętności, radują się z tymi, którzy im się oddają i zachęcają ich do nich”.

Fragmenty dot. ww. tematu z książki "Księga duchów" Callana Kardeca.
Załączniki
Świat duchowy.jpg
Świat duchowy.jpg (76.73 KiB) Przejrzano 350 razy
Ostatnio zmieniony 06 cze 2018, 9:15 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Księga duchów V (Roksana)

Postautor: ZbyniuRoksana » 05 maja 2018, 17:23

Duchy – kim są?
Słowo „duch” oznacza tutaj indywidualne istoty bezcielesne, a nie powszechny pierwiastek inteligentny.


Część V
Bezpośrednie rozmowy z wyższymi istotami.


- Wobec tego, że duch żył już w świecie ducha przed swoim wcieleniem, skąd pochodzi jego zdziwienie, gdy wróci na tamten świat?
„Jest to wrażenie tylko pierwszych chwil i wynik owego zamroczenia po przebudzeniu. Później następuje opamiętanie, poznanie siebie samego i przypomnienie przeszłości, w miarę ustępowania wpływu żywota ziemskiego”.

- Czy chwila wcielenia powoduje podobne zamglenie ducha, jak przy śmierci?
„O wiele większe i dłuższe. Przy śmierci duch wychodzi z niewoli, a przy narodzeniu wstępuje do niej”.

...Podobnie jak śmierć ciała jest ponownym narodzeniem dla ducha, tak wcielenie się jest pewnego rodzaju śmiercią dla niego, albo co najmniej wygnaniem lub więzieniem...duch wie o tym, że ma się ponownie wcielić, podobnie jak człowiek wie, że musi umrzeć. W ostatniej chwili ducha i człowieka opanowuje zamroczenie, trwające aż do zupełnego ukształtowania nowego żywota. Chwila rodzenia się jest dla ducha rodzajem konania.

- Czy złączenie ducha z ciałem jest zupełne dopiero po narodzeniu?
„Duch mający wstąpić do ciała znajduje się obok niego. Ciało właściwe nie ma jeszcze duszy, ponieważ wcielenie jest dopiero w początkach, lecz już jest w pewien sposób złączone z duszą, która ma nim zawładnąć”.

- Jaki pożytek ma duch z urodzenia w ciele dziecka umierającego za kilka dni?
„Jest to raczej doświadczenie dla rodziców”.

- Czy duch w okresie od poczęcia aż do narodzenia używa wszystkich swoich zdolności?
„Mniej lub więcej według pory, gdy nie jest jeszcze wcielony, a tylko przyłączony. Od czasu poczęcia zaczyna się u wielu zamroczenie ducha, a to mu oznajmia, że nadszedł czas nowego żywota. To zaciemnienie wzrasta aż do urodzenia. W okresie tym jego stan jest podobny do snu, a w miarę przybliżania się narodzin zatracają się jego myśli i wspomnienie przeszłości. Pamięć ta wraca mu zresztą w stanie duchowym”

- Czy umyślne w którymkolwiek czasie od poczęcia wywołane poronienie jest zbrodnią?
„Jest zawsze złoczynem, gdy przestępujecie prawo boże. Matka lub ktokolwiek inny, popełnia zawsze zbrodnię, jeśli odbiera dziecku życie przed narodzeniem, gdyż jest to przeszkodzeniem duszy w spełnieniu zadania, którego narzędziem miało być ciało dziecka”

- Skąd przychodzi zmiana natury w pewnych okresach życia, zwłaszcza przy przejściu do wieku dojrzałości – czy to duch się wówczas zmienia?
„To duch przyjmuje i okazuje swoją właściwą naturę”

...Dzieci, wysłane na nowe życie, są obdarzone czarem niewinności. I u dziecka złego z natury jego złoczyny są zakryte tajemniczą przędzą zapomnienia. Niewinność ta jest tylko niestety zdawkowa i pozorna, jest to obraz, jakimi być powinny, a jeśli tym nie są, wina spada na nie same.

...Ujmująca powierzchowność, jaką ich Bóg obdarzył, nie była im dana tylko dla nich samych, lecz przede wszystkim dla ich rodziców, których miłość jest im w ich niemowlęcej bezsilności potrzebna. Miłość ta zmniejszyłaby się wielce na widok natury cierpkiej, ostrej i nieuległej. Tymczasem rodzice, wierząc że ich dzieci są dobre, miłe i niewinne, oddają im całą swoją miłość i otaczają najtroskliwszą opieką. A gdy dzieci nie potrzebują już tej ochrony i pomocy, po 15, i 20 latach życia, z powrotem objawi się ich natura właściwa w całej swej nagości, a dziecko zostanie dobre, jeśli z natury swej było dobre, ale zawsze przebijać będą promienie tego, co było ukryte w pierwszych latach dzieciństwa.

...Dzieciństwo ma jeszcze jedną korzystną stronę. Duchy wstępują w życie cielesne w celu poprawy i udoskonalenia się. Wątłość i nieporadność wieku dzieciństwa czyni je dostępniejszymi dla rad i doświadczeń ich wychowawców, mających im pomagać i prowadzić ich na drodze postępu. W tym czasie może się zmienić ich natura i mogą być wykorzenione skłonności do złego, a to jest ich powinnością, którą Bóg nakazał rodzicom świętym obowiązkiem i zadaniem, za które będą odpowiadać.

- Dlaczego duch wcielony nie przypomina sobie swej przeszłości?
„Człowiek nie może wszystkiego wiedzieć. Niekiedy mógłby zwariować, gdyby ujrzał straszne obrazy swej przeszłości”.

...Duch, który wstąpił w nowy żywot, jeśli przyjmuje cierpienia odważnie i wytrwa w nich, dokona w sobie postępu wewnętrznego i wróciwszy do świata duchów, wejdzie w sfery wyższe”.

- Czy dusza odpoczywa podczas snu podobnie jak ciało?
„Nie, duch zawsze jest czynny. We śnie więzy łączące go z ciałem są rozluźnione, a ponieważ ciało nie potrzebuje jego obecności, przebiega przestrzennie i wchodzi w bliższe połączenie z innymi duchami”.

- Czy potrzeba głębokiego snu do odłączenia ducha od ciała?
„Nie, duch odzyskuje swobodę po zaśnięciu zmysłów i korzysta z każdej sposobności do odłączenia. Gdy nastąpi omdlenie sil życiowych, wyzwala się duch, a czym bardziej wpada ciało w stan omdlenia, tym swobodniejszy jest duch”.

- Czy duch w chwilach wyzwolenia z materii zna dzień swojej śmierci?
„Często przeczuwa go, niekiedy ma o nim jasną świadomość, a stąd w stanie czuwania ma o tym wewnętrzne przeświadczenie. Stąd pochodzi, że niektóre osoby przewidują swoją śmierć z największą ścisłością”.

- Z zasady wyzwalania się duszy w czasie snu wynikałoby, że posiadamy jednocześnie podwójne istnienie – cielesne, stawiające nas w związku ze stosunkami zewnętrznymi i duchowe, wprowadzające nas w stosunki tajne, wewnętrzne. Czy tak?
„W stanie wyzwolenia się ducha, życie ciała ustępuje życiu ducha. Nie są to jednak dwa odrębne istnienia we właściwym tego słowa znaczeniu. Są to raczej dwie fazy tego samego istnienia, bo przecież człowiek nie żyje podwójnie”.

- Czy dwie osoby, które się znają, mogą się odwiedzać we śnie?
„Tak, a nawet wiele innych, które sądzą, że się nie znają, gromadzi się i rozmawia ze sobą. Możecie mieć przyjaciół w innym kraju lub na świecie, nie wiedząc o tym. Zjawisko odwiedzania we śnie przyjaciół, krewnych, znajomych, ludzi, którzy mogą wam być użyteczni, jest tak częste, że czynicie to niemal co noc”.

- Jaka może być korzyść z tych odwiedzin nocnych, skoro ich sobie nie możemy przypomnieć?
„Pozostaje po nich zwyczajnie po przebudzeniu jakieś przeczucie, które często wywołuje myśli samorzutne, nie wiadomo skąd. Są to właśnie myśli, zaczerpnięte w tych sennych obcowaniach”.

- Dlaczego dwie osoby mają często równocześnie w stanie czuwania tę samą myśl?
„To są duchy sympatyzujące, które porozumiewają się między sobą i widzą wzajemnie swoją myśl wówczas, gdy ciało śpi. Można także by powiedzieć, że porozumiewają się mową duchową”.

- Czy duch w stanie ekstazy przenika do stanów wyższych?
„Tak, widzi i pojmuje szczęście istot tam mieszkających. Lecz są także światy niedostępne dla duchów niedostatecznie oczyszczonych”.

- Gdy człowiek w zachwyceniu wyrazi życzenie opuszczenia ziemi, czy mówi szczerze i czy nie zatrzymuje go pęd samozachowawczy?
„Zależy to od stopnia oczyszczenia ducha. Jeśli widzi lepsza perspektywę, niż jego żywot obecny, usiłuje czasem przerwać więzy łączące go z ziemią”.

- W jakiej mierze można zawierzać objawieniom osób, będących w zachwyceniu?
„Zachwycony może się bardzo często mylić, szczególnie gdy usiłuje przeniknąć takie rzeczy, które mają pozostać tajemnicą dla człowieka, wtedy bowiem zdany jest wyłącznie na własne pojęcia, albo też staje się igraszką duchów zwodniczych, które nadużyją jego zachwycenia, aby go oczarować”.

- Czy zachodzi jakieś podobieństwo między jasnowidzeniem, a snem i lunatyzmem?
„Wszystko jest to samo. Jasnowidzenie jest własnością ducha bardziej wyzwolonego – jest wzrokiem ducha”.

Fragmenty dot. ww. tematu z książki "Księga duchów" Callana Kardeca.
Załączniki
Moja dusza.jpg
Moja dusza.jpg (39.3 KiB) Przejrzano 316 razy

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Księga duchów VI (Roksana)

Postautor: ZbyniuRoksana » 20 maja 2018, 11:08

Duchy – kim są?
Słowo „duch” oznacza tutaj indywidualne istoty bezcielesne, a nie powszechny pierwiastek inteligentny.



Część VI
Bezpośrednie rozmowy z wyższymi istotami.


- Czy zdolności jasnowidzenia są stałą?
„Zdolność, owszem, lecz nie jej używanie. W światach mniej materialnych duchy wyzwalają się i porozumiewają myślowo, nie wykluczając mowy artykułowanej. Tam jasnowidzenie jest zdolnością prawie że powszechną i stałą”.

- Czy jasnowidze zdają sobie sprawę z posiadania tego daru?
„Nie zawsze. Zdolność ta jest dla nich czymś naturalnym i wielu sądzi, że gdyby każdy dobrze zważał na siebie, musiałby też widzieć jak oni”.

- Czy można by bystrość umysłu u niektórych osób, pojmujących rzeczy z większą jasnością niż inni, przypisywać pewnego rodzaju jasnowidzeniu?
„ Przyczyna tego jest swobodniejsze promieniowanie duszy, pozwalające jej lepiej osądzać rzeczy, niż przez grubą zasłonę materii”.

...Dusza niekiedy także w czasie czuwania wyzwala się i wywołuje zjawisko określane mianem drugiego wzroku, albo jasnowidzenia, obdarzające dane jednostki widzeniem, słyszeniem i czuciem, przekraczającym granice naszych zmysłów. Widzą one zdarzenia odległe w czasie i przestrzeni aż do granic, dokąd sięga czynność ich duszy.

- Czy duchy widzą wszystko, co czynimy?
„Mogą to widzieć, ponieważ nas bez ustanku otaczają, lecz widzą tylko to, na co zwracają uwagę. Co dla nich obojętne, tym się nie zajmują”.

- Czy duchy mogą znać nasze najskrytsze myśli?
„często widzą o to, co chcieliście okryć przed samymi sobą. Ani uczynków, ni myśli nie można ukryć przed nimi.

- Co myślą o nas duchy, które są dookoła nas i obserwują nas?
„To zależy. Duchy lekkomyślne śmieją się z przeszkód, jakie wam stawiają i szydzą z waszej niecierpliwości. Duchy poważne żałują was i usiłują wam pomagać”.

- Czy ludzie mądrzy i wielcy zawsze czerpią swoje myśli z siebie samych?
„ Niekiedy przychodzą im myśli z głębi własnego ducha, ale często są im podawane przez inne duchy, które uważają tego człowieka za godnego i zdolnego do rozszerzenia ich myśli”.

- Czy duchy miłują szczególnie pewne osoby?
„Duchy dobre miłują przede wszystkim ludzi dobrych i pragnących poprawy. Duchy niższe przywiązują się bardziej do ludzi występnych oraz przejawiających podobne skłonności”.

- Czy nasi rodzice i przyjaciele, którzy wyprzedzili nas w drodze na tamten świat, bardziej są do nas przywiązani, niż duchy obce?
„Tak jest, a często bronią i ochraniają was jako duchy w granicach ich mocy”.

- Czy są duchy, przywiązujące się szczególnie do pewnych osób, by je ochraniać?
„Ta, są to bracia duchowi, których nazywacie duchami dobrymi lub opiekuńczymi”.

- Czy duch opiekuńczy jest przydzielony do pewnej osoby od samego urodzenia?
„Od narodzenia aż do śmierci, a często towarzyszy jej po śmierci w zaświatach, a nawet w większej liczbie żywotów cielesnych, albowiem żywoty te, to tylko krótkie chwile w życiu ducha”.

...Macie koło siebie zawsze istoty wyższe, zawsze gotowe służyć wam radą, wspierać was i pomagać przy wspinaniu się na stromą górę prawdy i dobra. Są one pewniejszymi i wierniejszymi przyjaciółmi niż najserdeczniejsi przyjaciele na ziemi”.

...Gdziekolwiek przebywacie, tam jest z wami wasz anioł stróż. Ani wiezienie, ani choroba, ani miejsca zabawy lub rozpusty, ni samotność – nic was nie może oddzielić, ni oderwać od tego przyjaciela niewidzialnego, którego subtelne wpływy i pobudki odczuwa wasza dusza i słyszy mądre rady.

...Zwracajcie się do waszych aniołów stróżów o pomoc i radę i zawierajcie z nimi związki prawdziwej, najszczerszej przyjaźni! Nie myślcie sobie, że możecie przed nimi coś okryć, gdyż oni mają oko boskie i nie możecie ich oszukać. Myślcie wciąż o przyszłości, postępujcie wciąż naprzód w tym żywocie, a wtedy wasze cierpienia będą krótsze, a żywot wasz szczęśliwszy.


...Odrzućcie już raz na zawsze wszystkie przesądy i skryte myśli nieczyste, wstąpcie na nową drogę otwierającą się przed wami, postępujcie i kroczcie coraz dalej i wzwyż naprzód ku Bogu! Macie przewodników, idźcie za nimi! Celu minąć nie możecie, albowiem celem jest sam Bóg!

- Czy duch opiekuńczy może zostawić powierzoną mu osobę jakiemuś duchowi, który mógłby mu uczynić coś złego?
„Duchy złe łączą się w celu przerwania i udaremnienia pracy duchów dobrych. Gdy człowiek chce, przywróci swojemu duchowi opiekuńczemu wszelka władzę nad sobą”.

- Czy poznamy na tamtym świecie naszego ducha opiekuńczego?
„Tak jest, a często znaliście go już przed waszym wcieleniem.

- Czy możemy mieć więcej duchów opiekuńczych?
„Każdy człowiek ma mniej lub więcej duchów sympatyzujących, wspierających i miłujących go, podobnie jak przyłączają się do niego inne, popychające go do złego”.

- Z tego wynika, że duchami sympatyzującymi mogą być duchy dobre czy złe?
„Tak jest, człowiek znajduje zawsze duchy, które sympatyzują z nim, odpowiednio do swojego charakteru”.

...Duchem opiekuńczym lub aniołem stróżem jest ten, którego zadaniem jest towarzyszyć człowiekowi w życiu i pomagać mu w postępie i rozwoju duchowym. Jest zawsze natury wyższej od swego wychowanka. Duchy przyjazne przywiązują się do pewnych osób na krótszy lub dłuższy czas, by wspierać ich w pracy i dążeniach. Są zwykle dobre, lecz nieraz na niższym poziomie rozwoju duchowego i lekkomyślne, zajmują się chętnie drobnymi sprawami życia codziennego, a działają jedynie na życzenie lub polecenie właściwych duchów opiekuńczych. Duchy sympatyzujące przyciągają do was wasze skłonności i pokrewieństwo chęci, upodobań do dobrego lub złego.

...Złym doradcą jest duch niedoskonały, nieczysty, przyczepiający się do człowieka, by go odwracać od dobrego. Działa z własnej woli, a nie z powołania. Człowiek ma
zawsze wolną wolę i może dać mu posłuch, lub oddalić go od siebie.

- Czy przeczucie jest zawsze ostrzeżeniem ze strony ducha opiekuńczego?
„Przeczucie jest wewnętrzną, tajemną radą ducha sprzyjającego. Może być również wyczuciem wyboru, jakiśmy uczynili. To głos instynktu. Już przed wcieleniem duch ma świadomość głównych faz swego żywota, to jest rodzaj cierpień, jakie go czekają. Jeżeli maja one charakter wybitny, wówczas zachowuje o nich pamięć w głębi swego jestestwa. Pamięć ta przejawia się jako głos instynktu, gdy nadchodzi chwila właściwa i to jest przeczucie.

- Czy wskazówki naszych duchów opiekuńczych odnoszą się tylko do naszego postępowania moralnego, czy do spraw naszego życia codziennego w ogóle?
„Do wszystkiego. Pragną nas nakłonić do dobrego życia, ale często zatykacie uszy na ich dobre rady i stajecie się nieszczęśliwi z własnej winy.

- Jakie posłannictwo mogą mieć ludzie z własnej wolin nieużyteczni?
„ Istotnie bywają ludzie, żyjący tylko dla siebie i w niczym nieużyteczni. Są to biedne stworzenia, godne politowania, albowiem będą ciężko spłacać swoją swawolną nieużyteczność, a kara ich rozpoczyna się często tu na ziemi w postaci nudów i zniechęcenia do życia.

- Czy ludzie mający ważne posłannictwo, są już przed narodzeniem do tego przeznaczeni i czy mają tego świadomość?
„Niekiedy tak, ale często o tym nie wiedzą. Przychodząc na ziemię, mają tylko pewien nieokreślony cel. Dopiero po narodzeniu zarysowuje im się ich posłannictwo i według okoliczności przeznaczenie popędza ich na drogę, gdzie mają spełnić swoje zadanie”

Fragmenty dot. ww. tematu z książki "Księga duchów" Callana Kardeca.
Załączniki
Świat duchowy...jpg
Świat duchowy...jpg (63.54 KiB) Przejrzano 106 razy
Ostatnio zmieniony 11 lip 2018, 14:17 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Spotkania z Aronem (Zbyniu)

Postautor: ZbyniuRoksana » 06 lip 2018, 19:18

Mimo, że nie piszę już na blogu, który został oddany w użytkowanie Roksanie, to jednak wyjątkowo tutaj podzielę się swoimi wrażeniami z bezpośredniego kontaktu z Aronem. Tutaj, gdyż zapewne i Roksana kilkoma ciekawymi uwagami i spostrzeżeniami również się podzieli w ramach tegoż spotkania po powrocie z wakacyjnych wojaży.

WSTĘP

Miałem sposobność być uczestnikiem spotkania z Aronem. To był właściwie prezent dla mojej córki Roksany, która przepięknie się rozwija duchowo. Gna w rozwoju jak Pendolino po torach kolejowych.
Ja traktowałem ten czas jako postronny obserwator. Jednak wydarzenia związane z tym spotkaniem były nad wyraz zaskakujące dla mnie osobiście, gdyż w mojej osobistej przestrzeni też dużo się zmieniło, choć me przekonanie o samym sobie wydawało mi się dobrze poznane.
Mam w zwyczaju nie nastawiać się na cokolwiek, przyjmując niejako bezstronną pozycję. Takie zachowanie wynika z faktu, iż jestem „czuciowcem” i wszelkie energie wyczuwam podskórnie. Zatem odczuwam to, czym emanuje konkretna przestrzeń, konkretna osoba, a nie to co jest zewnętrznym blichtrem.
W byciu w grupie, potrafię bez problemu w każdej osobie wyczuć to, w czym tkwi. W jakich emocjach bawi i cóż jej leży na sercu. Dlatego też, czułem się w pewnym sensie jak ryba w wodzie wśród różnych emocji nacechowanych jednoznacznie pozytywnymi fluidami. Ale o tym napiszę później...

Napisałem – spotkanie, bo wyraz „warsztaty” kojarzy mi się z wyścigiem po zdolności, po opanowywanie nowych technik, sposobów, mantr itp. z pominięciem najważniejszego „elementu” rozwoju – łączności z Źródłem.
Doskonalenie własnych technik, potencjałów i możliwości ich używania bywa pociągająca, nacechowana pogonią do bycia w tym lepszym od innych. Z reguły na takowych warsztatach pojawia się mentor, guru, osoba biegła w wewnętrznej mocy, w jej doskonaleniu. Przybywający na takie warsztaty mają jasno określony cel bycia jeszcze lepszym, doskonalszym w porównywaniu się do innych uczestników jak i osoby prowadzącej. To często taki ezoteryczny sprawdzian w emanowaniu własnymi możliwościami. Przekaz jest przeważnie taki sam – jest guru i uczestnicy chcący posiąść to samo, co jest jego udziałem.
U Arona nie ma cienia podobnych klimatów. Wiele osób teraz może poczuć się zawiedzionymi, czytając to, co napisałem. Ale to tylko realne odczucie, które jakże jest dalekie od tego, co sam miałem jeszcze możliwość zobaczyć, poczuć i przy okazji zmienić w sobie, a raczej sfinalizować w sobie wewnętrzną przemianę i spójność całego mojego jestestwa, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Ale o tym również później...

Nauczyłem się w końcu nie oceniać niczego i nikogo, gdyż wszystko co nas spotyka, nie jest dziełem przypadku a wyłącznie celowym działaniem zarówno naszej duszy jak i sił wyższych, byśmy mieli okazję wyciągać wnioski z naszych przeżyć, emocji i doświadczeń, które mają nas nieustannie uszlachetniać, wewnętrznie wzbogacać nawet wtedy gdy mamy do czynienia z sytuacjami, które są jakby ułożone na przekór naszym oczekiwaniom.
Taki sposób postrzegania nie jest mile widziany zwłaszcza w usilnym dążeniu do konkretnych celów, zapominając jednocześnie o swoich przeżyciach a przede wszystkim w czuciu własnej istoty zarówno w sferze fizycznej jak i duchowej.

Na spotkaniu nie było mi dane porównywać się do nikogo. Nikt mnie nie porównywał do innych. Po prostu byłem w gronie osób, które w luźnej serdecznej atmosferze chciały siebie poczuć, zrozumieć własną istotę i to, co wokół ich przestrzeni się dzieje. Najpiękniejsze w tym wszystkim było jednak to, że każda z tych osób przyjechała z intencjami nie tylko poznania siebie i ścieżki osobistego rozwoju, odczuwania nie tylko naszej trójwymiarowej przestrzeni, ale przede wszystkim ze szczerymi intencjami dot. bliskich i całej naszej przestrzeni życiowej. Czy takie nastawienie jest udziałem podobnych warsztatów? Niekoniecznie.
Osoby mające okazję bycia na konkretnie zorientowanych praktykach, same sobie mogą odpowiedzieć jak to często bywa. „Tam” dominuje dążność do celu, do osiągania obiecanych efektów, fajerwerków. „Tu” nie zaistniało żadne chciejstwo, bo w takiej przestrzeni energetycznej nie miałoby szans przebicia.
Wyobraźcie sobie sytuację, że jesteście w jakimś konkretnym gronie osób, gdzie nikt nikogo nie ocenia, nie porównuje. Wiem, powtarzam się, ale warto ten fakt powtórzyć wielokrotnie! W zamian owe grono zawsze pociesza, uśmiecha się i jest w pełni wyrozumiałości dla współuczestników. Przyznaję, pierwszy raz takie odczucia były mymi odczuciami jakże odmiennymi od tego, co spotykam wokół.

Jeszcze ciekawszym zaskoczeniem tego spotkania było to, że większość brała udział nie pierwszy raz, a powracając na kolejne spotkania (warsztaty) nie w usilnym dążeniu do bycia jeszcze lepszym w medytacji, choć to jest jakby formuła przewodnia, a po to, by w tak pozytywnym gronie móc współpracować z własnymi intencjami dla dobra bliskich, przyjaciół, otoczenia i samej Natury.
Sam rozwój jest ważny, ale dobro bliźnich i naszych bliskich jest nie tylko szlachetne ale jakże czyste energetycznie, bo prosto od serca.
Jakie można mieć odczucia, przebywając w tak skomasowanej pozytywnej energii współuczestników spotkania? Czy można to sobie wyobrazić? Owszem. Jednak poznać i poczuć to osobiście, to możliwość ujrzenia sensu własnego rozwoju w synergii z samym Źródłem, który nabiera nowego głębszego wyrazu. Cdn...
Załączniki
Rozwój.jpeg
Rozwój.jpeg (43.29 KiB) Przejrzano 204 razy
Ostatnio zmieniony 20 lip 2018, 13:17 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 5 razy.

Anuszka
Współtwórca
Posty: 103
Rejestracja: 31 mar 2016, 19:24
Lokalizacja: Wrocław

Re: Przebudzenie a proza życia...

Postautor: Anuszka » 06 lip 2018, 20:55

Jestem ciekawa, co Wam Aron powiedział piękne duszyczki:) ciekawe, czy podobnie, co mi, bo czuję do Was jakieś przyciąganie. Dajcie znać jak będziecie we Wrocławiu, może uda się IwonkaZielonka zwerbować, to odprowadziły byśmy Was po Wrocławiu, pokazały gdzie jest czakram, już nie wspominając o Ślęży :) Sama byłam raz na spotkaniu z Aronem 2 lata temu i też myślę o pójściu znowu :)
Kochane Światełko, oddaję Ci w opiekę to forum i naszego maluszka, żeby wszystko było w porządku, a maluszek zdrowy. :) :) :) Niech światło będzie w Nas :) Dziękuję za uzdrowienie.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Przebudzenie a proza życia...

Postautor: ZbyniuRoksana » 07 lip 2018, 19:18

To, co było nam dane usłyszeć, niedługo przeczytasz :) Pomysł z wspólnym spotkaniem w Wrocławiu ciekawy. Jakby faktycznie udało się IwonkęZielonkę zwerbować, to z mej strony również pojawi się jeszcze jedna "fruwająca" bliska mi osoba :) Gdy w przyszłości wybierzemy się, to pojedziemy w trzy osoby i można by było jeden dzień u Aronka spędzić. Teraz jest gdzie indziej, niż dwa lata temu. To zupełnie inna osoba o wspaniałym serduchu. Diametralna zmiana ku prawdziwej duchowości. Ślęża jak najbardziej, a że u was jest czakram to nie wiedziałem. Wiem, że mam zamiar przycupnąć przy czakramie wawelskim...może jeszcze w wakacje. Serdeczności :)

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Spotkania z Aronem II (Zbyniu)

Postautor: ZbyniuRoksana » 11 lip 2018, 11:41

Dzielę się tutaj z wami własnymi spostrzeżeniami, odczuciami bez oceniania, bez komentowania i bez nadmiernego mądrzenia się :) choć ciągle mam ku temu tendencje :) Każdy wynosi inne odczucia z bezpośredniego kontaktu z Aronem, dlatego moje wrażenia są jedynie moimi odczuciami jakże niedoskonałymi przy tym, gdy sami będziecie mieli okazję na bezpośredni kontakt i odczucia związane w prowadzącym i samymi warsztatami.

OCZEKIWANIA

To czym emanujemy, ma bezpośrednie przełożenie na naszą teraźniejszość, choć często nie zauważamy lub nie chcemy tego faktu zauważyć. Zatem podczas spotkania mamy możliwość uwrażliwić się na świadome doświadczanie siebie i przestrzeni, ale nie na siłę, nie z musu. Niektóre osoby będąc pierwszy raz zwyczajnie przesypiają, a mimo to następnym razem potrafią fruwać mimo nie do końca oczyszczonej własnej przestrzeni (zwłaszcza energia przebaczenia, tak wspaniała, aczkolwiek bywa, że nie ma się siły wybaczyć czy przebaczyć komuś z przeszłości) a to podstawa do własnej lekkości i wzrastania. Z coraz większym czuciem siebie, również częściej zauważamy zdarzenia nas mniej lub bardziej dotykające w wyniku naszej wewnętrznej przemiany. Można to ładnie nazwać kreowaniem przestrzeni. Przeważnie odbywa się ona w sposób nieświadomy, ale możemy nauczyć się jej kreowania i z czasem stanie się zdeklarowaną manifestacją tego, czego świadomie oczekujemy z pozycji serca.

Wiele razy słyszałem do znudzenia powtarzane zdanie – jedź do Arona na warsztaty, będziesz fruwać w medytacji, poznawać nieznane. Odpowiadałem spokojnie – wszystko ma swój czas i miejsce.
Można pojechać na przysłowiowy żywioł, z czystej ciekawości czy desperacji. Każdy z was sam wyczuje czy wrzucić się na głęboką wodę (to zależne od osobistych predyspozycji) czy też na spokojnie.
W moim wypadku osobiście dochodziłem mozolnie przez dwa lata do równowagi ciała i ducha. Pozbywałem się nieraz z mozołem pewnych nieciekawych naleciałości i ciążących mi klimatów z własnej przestrzeni życiowej (w tym przebaczenia) by z jak największą lekkością pojawić się spotkaniu. Taki był mój świadomy wybór. Samo spotkanie miało mieć charakter poznawczy mojej istoty by się przekonać, gdzie właściwie jestem i czym emanuję. Jednym słowem, trawiła mnie niezmierna ciekawość ale i wewnętrzny spokój w oczekiwaniu na konsekwencje, których było nad wyraz dużo.
I tu prośba do osób chcących pojawić się na warsztatach, aby jechać z przekonaniem poczucia siebie, zrozumienia własnych odczuć i drogi życiowej oraz możliwości ich szerszego poznania. A z czasem i inne możliwości samoistnie zaistnieją. Możemy je poznać z pozycji czystego, serducha nieobciążonego często przez przeszłość. Dlatego też osoby pojawiające się pierwszy raz, powracają by czuć wspólnie ciepłą pozytywną energię i tym samym „ją” jeszcze mocniej rozbudzać w sobie.

Tylko ja z córką i Pani z trójmiasta byliśmy pierwszy raz. Pozostali uczestnicy już obeznani z tematem i na totalnie swobodnym luzie...mówili, jak wiele w ich prywatnej przestrzeni się zmieniło. Jak coraz mocniej czują siebie i życie. Wszyscy dzielili się osobistymi wrażeniami bez samouwielbienia, bez bycia lepszym od innych. To jest ten wspaniały klimat swobodnego przebywania w wspólnym serdecznym gronie. Wzajemność w okazywaniu własnych przeżyć, doświadczeń z pozycji czystej życzliwości i chęci wspomagania tych, którzy dopiero wkraczają na drogę samodzielnego rozwoju, poznawania własnej istoty. Nie ma tam miejsca na wyścig, na chwalenie się, na bycie lepszym, gdyż sam prowadzący nie wywiera żadnego wpływu na uczestników, a jedynie wspomaga, tłumaczy, daje impuls do czucia siebie i zachodzących zmian w własnym wnętrzu i nie tylko.

Jednym słowem Aron jest uczestnikiem, nie ma w nim guru, kogoś wyjątkowego (choć z pozytywnej strony jak najbardziej tak) i emanuje niezwykłym ciepłem. Jako mocno odczuwający, rozmawiając z nim bezpośrednio to jak stać przy rozgrzanym piecu kaflowym, takie uczucie ciepła. Wynika ono z pomagania bliźnim. Można mieć w sobie moc, możliwości a być zupełnie zimną wewnętrznie istotą. I tu jest ta diametralna różnica na jego korzyść. Ale to wynik ciągłej pracy nad sobą, bo rozwój, to niekończącą się praca nad sobą z pozycji serca. To ciągle bezinteresowne pomaganie bliźnim daje tą najczystszą energię wzrastania. I przyznaję, moje odczucia wyniosłe z filmików a z realu jest nieporównywalna na korzyść bezpośredniego poznania, możliwości porozmawiania. Podkreślam ten fakt, gdyż bywają w sieci znane osoby, których wizerunek jest dopieszczony, lekki a jednak nie wytrzymuje próby przy bezpośrednim kontakcie. To nie ocena, to spostrzeżenie poparte osobistym odczuwaniem.

Mam świadomość pogłębiającego się we mnie czucia, zatem ma droga jest nieco odmienna od innych osób, co też zauważył prowadzący. Każdy z nas jest niepowtarzalną indywidualnością i dlatego tak ważne jest odczuwanie siebie, gdyż to się przekłada na drogę osobistego rozwoju, którą w pewności chcemy podążać. W spotkaniu tylko ja z córką byliśmy spod znaku czuciowców. Większość swobodnie fruwała lub przysypiała, ale wynikało to z potrzeby organizmu, gdy podświadomość i tak zapisywała zdarzenia dziejące się w realu. Bywało, że po obudzeniu dana osoba miała do siebie niesłuszne pretensje, żal. Pozostali uczestnicy tylko się serdecznie uśmiechali pocieszając rozżaloną osobę, że sami mieli podobnie. Może się zdarzyć, że podczas medytacji przesypiają je, co nie jest przeszkodą na późniejsze poszerzone czucie i również swobodne medytowanie. Pięknem tych spotkań jest wzajemna pomoc, przychylność bez cienia rywalizacji i bycia kimś lepszym.

Szybko się przekonałem, gdzie sam jestem, gdzie moja energia. A że nic nie jest dziełem przypadku, okazało się, że nieświadomie (przypadkowo?) zająłem miejsce na wprost Arona. Skwitował ten wybór jednym zdaniem – że w tym konkretnym miejscu z córką mieliśmy się znaleźć. Okazało się bowiem, że w tym doświadczonym gronie równoważyliśmy energię prowadzącego, by bardziej płynnie się rozchodziła po całym gronie. Ale o tym też później. Cdn...
Załączniki
Rozwój.jpg
Rozwój.jpg (58.7 KiB) Przejrzano 131 razy
Ostatnio zmieniony 20 lip 2018, 13:19 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Anuszka
Współtwórca
Posty: 103
Rejestracja: 31 mar 2016, 19:24
Lokalizacja: Wrocław

Re: Przebudzenie a proza życia...

Postautor: Anuszka » 17 lip 2018, 13:46

ZbyniuRoksana pisze:To, co było nam dane usłyszeć, niedługo przeczytasz :) Pomysł z wspólnym spotkaniem w Wrocławiu ciekawy. Jakby faktycznie udało się IwonkęZielonkę zwerbować, to z mej strony również pojawi się jeszcze jedna "fruwająca" bliska mi osoba :) Gdy w przyszłości wybierzemy się, to pojedziemy w trzy osoby i można by było jeden dzień u Aronka spędzić. Teraz jest gdzie indziej, niż dwa lata temu. To zupełnie inna osoba o wspaniałym serduchu. Diametralna zmiana ku prawdziwej duchowości. Ślęża jak najbardziej, a że u was jest czakram to nie wiedziałem. Wiem, że mam zamiar przycupnąć przy czakramie wawelskim...może jeszcze w wakacje. Serdeczności :)



<serducho> <serducho>

Jestem z urodzenia warszawianką, we Wrocławiu mieszkam od końca 2014, tu mi się lepiej mieszka, bo w Wawie ciężka ta energia,czuć pozostałości wydarzeń z II w. ś, często się tam czułam zmęczona, we Wrocławiu jakoś lżej mi się oddycha:) zresztą w Wawie za dużo ludzi, za duży pośpiech i bieg za pieniędzmi, wszędzie to czuć.

Mamy czakram ukryty na Ostrowie Tumskim, zabudowany kościołem, ale nie tą katedrą, z dwoma wieżami, tylko bardziej z boku, wystarczy spacer po Ostrowie, żeby się trochę doładować:) no i wielki czakram na Ślęży, na której postawiono antenę, skutecznie zakłócającą czakram i trzeba schodzić za nią.

Jak będziecie mieli ochotę na powtórkę u Arona, to dajcie znać, bo wiadomo, trochę potrzeba czasu, żeby sobie wszystko poukładać, to co usłyszeliście od Arona. Nie za bardzo mogę Wam nocleg zaproponować, bo mam małego roczniaczka, co się budzi jeszcze w nocy:) ale mogę Wam polecić jakiś nocleg:) pozdrowionka <uścisk>
Kochane Światełko, oddaję Ci w opiekę to forum i naszego maluszka, żeby wszystko było w porządku, a maluszek zdrowy. :) :) :) Niech światło będzie w Nas :) Dziękuję za uzdrowienie.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Spotkania z Aronem III (Zbyniu)

Postautor: ZbyniuRoksana » 20 lip 2018, 13:59

PRZYPADKI

Przypadek nie istnieje! A jednak ciągle mamy przekonanie, że wszelkie niespodziewane zdarzenia z naszym udziałem bywają dziełem przypadku. Sam też tak często twierdziłem i było to skrajnie naiwne myślenie tłumaczące tak naprawdę moją niedoskonałą rzeczywistość.
Wczuwając się po drodze w coraz większą świadomość własnej istoty, zaczynamy zauważać, że my sami mamy wpływ na własne życie, na jego osobistą kreację. Wystarczy tylko sobie ten fakt uświadomić! Mógłbym napisać, że wyjazd do Wrocławia był w wielu zdarzeniach przypadkiem. Nie był, ani w jednej chwili bycia w tym mieście.
Spotkanie „prawdziwego” buddyjskiego mnicha, nocleg w hostelu-kamienicy, wyczyszczonej z prawowitych mieszkańców, nocne oczyszczanie na odległość bliskiej mi osoby z demonicznej istoty w jej pokoju i samo spotkanie w kameralnym gronie o wspólnej przeszłości związanej z Matką Ziemią to tylko część wydarzeń, które po prostu miały w tym czasie zaistnieć nie tylko w mojej przestrzeni...i pojawiają się ciągle nowe, o coraz większym kalibrze, ciężarze gatunkowym.

Ale po kolei. Podróż z trójmiasta kilka godzin pociągiem. Na miejscu nocleg 40 minut komunikacją od centrum miasta i samych warsztatów. Ale od czego jest kreowanie własnej przestrzeni przy ufności w moc sprawczą nas samych z ciągłą pomocą naszego opiekuna i Źródła. A to już kwestia przekonania i pewności, że tak się dzieje.
Przystanek kolejowy poprzedzający Wrocław Główny, odpalenie internetu w komórce by jednak jeszcze raz poszukać lokum bliżej centrum i dziwnym trafem wyświetliła mi się strona, która w domowych klimatach jakby została pominięta, niezauważona. Hostel przy samej starówce 10 minut pieszo od miejsca spotkania z Aronem, z kilkoma zdjęciami, na jednym dwójka jakby w skandynawskim stylu. Zapisałem stronę, wysiedliśmy z pociągu i zwyczajnie ruszyliśmy do znalezionego hostelu. Młoda stwierdziła, że i tak tam czeka na nas wolne miejsce więc nie musimy się nigdzie spieszyć... i czekało. Dostaliśmy pokój ze zdjęcia jakby specjalnie został dla nas przytrzymany, byśmy mieli gdzie spokojnie zostawić swoje rzeczy w przeciwieństwie do pokoi z wieloma łózkami do noclegu. Było dobrze. Bliskość starówki, sklepów spożywczych, przybytków z jedzeniem wege i starego miasta.

Zwiedzaliśmy centrum, a zwłaszcza boczne uliczki z dala od tłumów objadających i opijających się wszystkim, co serwują wszędobylskie przybytki dla turystów i wczasowiczów. Wracając drugi raz z starego miasta tym razem przez główny plac i rozmawiając sobie na luzie z córką, zauważyłem z boku stojącego mnicha jakby wyciętego z kadru filmu dokumentalnego lub fabularnego o Tybecie. Całość odzienia i wygląd był wręcz dla mnie szokujący i taki nierealny. Wchodząc w słowo młodej powiedziałem – wiesz, że jesteśmy odprowadzani wzrokiem?
Przez kogo? - zapytała. Rozejrzyj się a dostrzeżesz – co też zrobiła i sama go zauważyła. Miał przenikliwe spojrzenie, jakby nas prześwietlał i nie było to zbyt sympatyczne odczucie. Poszliśmy jednak dalej. W hostelu zadała mi pytanie – czy zauważyłem, że osoby z tłumu nie zwracały na niego uwagę? Trochę mnie zmroziło, gdyż tak specyficznie ubrana osoba, zawsze mimowolnie zwraca na sobie uwagę swoją odmiennością. Poszukałem w pamięci opisywane zdarzenie i do tej pory nie mamy pewności, czy owa istota była realna czy jakby wklejona w naszą rzeczywistość. To zdarzenie mi uświadomiło, iż nasza przestrzeń energetyczna mocno się zmienia.

Pobyt w hostelu i czucie energii krzywdy w jego murach mimo fajnego klimatu samego noclegu nie była bez znaczenia. Ciążący klimat gdzieś tam z boku cały czas istniał, zatem wróciliśmy późno, by tylko przespać noc, której w ogóle nie przespałem. Nie na darmo.
Fakt, późno chodzimy spać, to też około północy młoda słuchała muzyki na założonych na uszy dużych słuchawkach, ja rozmawiałem sobie o pierwszych wrażeniach z bliską mi osobą, gdy w pewnym momencie na swoim łóżku zobaczyła negatywna energię rozmiaru ludzkiego ciała w powłoce jakby czarnej pantery, która zaczęła się ześlizgiwać z jej łóżka i odchodzić. Wygląda na to, że w rozmowie ze mną na luzie niepostrzeżenie dostroiła się do tego czegoś, co było zaskoczone, iż jest widoczne. Usłyszałem tylko – muszę kończyć, to nie zwidy, żarty się skończyły...wiedziałem o co biega, więc się rozłączyłem czując autentyczny strach po drugiej stronie słuchawki. Odszedłem w róg pokoju, by usiąść wygodnie w wiklinowym foteliku i odciąć się od teraźniejszości by móc pomóc na odległość. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tak mocno zdeklarowanym negatywem. Podczas skupienia przez kilka pierwszych minut miałem ciary na całym ciele, a to znak, że było naprawdę na ostro.

Rano niewyspany, bez wewnętrznego komfortu...ruszyliśmy na tak oczekiwane przez młodą spotkanie z Aronem. Już na korytarzu w drodze do miejsca spotkania natknąwszy się na niego w rozmowie z młodą osoba proszącą o pomoc. Mimo zaaferowania przywitał się z nami serdecznie i wskazał miejsce spotkania. Pierwsze wrażenie – niezwykłą naturalna serdeczność, która jest udziałem osób będących w pozytywnych wibracjach bez oceniania. Wizerunek z YouTube nie ma szans z realnym odczuciem, który wymiata swoją dobrocią.
Na sali rozsiedliśmy się wygodnie na środku jednej ze ścian pomieszczenia, opierając się na niej bezpośrednio. Jak wcześniej napisałem, wylądowaliśmy na wprost Arona, który nasze miejsce określił, jako te, w którym mieliśmy się zaleźć. Po raz kolejny dotarło do nas, że jedziemy na coraz wyższej wibracji i czekaliśmy, co będzie dalej.

Dalej zapowiadało się jeszcze ciekawiej, gdyż nie było natłoku chętnych. Kameralne grono „tylko” 10 osób. Dziwnym zrządzeniem losu, pozostałe osoby przeniosły na następny dzień swoją obecność. Zatem okazało się, iż w tak małym gronie wszyscy mamy bardzo silne wcielenia z rdzennymi mieszkańcami ziemi – aborygenami. Co zresztą zaskoczyło samego Arona i zrobiło się wesoło. Coś w tym było, bo osoby będące na sali miały wyjątkowe poszanowanie do natury i chociażby w domu nie biegają z kapciem w ręku by dopaść upierdliwą muchę lub innego lota, ale by ją wypuścić na zewnątrz. To poszanowanie dla każdego istnienia. Tak się dzieje, gdy coraz więcej czujemy, gdy wzrastamy. Stajemy się nie tylko na tym punkcie uczuleni, nadwrażliwi. Stajemy się dobrocią i miłością i gdzie tu miejsce na fajerwerki?
Te owszem, pojawiają się w naszym wnętrzu. Jednakże najwięcej dzieje się już po powrocie do codziennego życia, bo energia, w której mieliśmy okazję być, zaczyna czynić swoje – rozświetla nasz umysł, czucie i naszą przestrzeń.
Przypadki nie istnieją, chyba, że chcemy usilnie, by tak było. A było ich więcej, choć są niczym przy przeżytych medytacjach pozwalających na wgląd w głębię własnego istnienia. Cdn...
Załączniki
Natura.jpg
Natura.jpg (83.44 KiB) Przejrzano 30 razy


Wróć do „Blog.”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Xardas i 0 gości