Niecodziennik Beyond

Twój pamiętnik online.
.
<yahoo> Wszystko tu jest w temacie! Nic nie jest off top!
.
Może to być narracja szukającego obudzenia, obudzonego lub osoby, która zaciekawiła się ruchem obudzonych. Dziś intucja mi podpowiedziała to i tamto... albo wszystko co jest ważne, co przerobiłeś/zintegrowałeś/odkryłeś, co chcesz zachować, utrwalić. Może być to blog czasu realnego czyli każdego dnia wpis lub wpisy typu "jak mi się zachce/mam coś ważnego, to piszę jak nie to nie". Jeżeli spotkało Cię wydarzenie o którym nie masz z kim porozmawiać, aby to wyrzucić z siebie.
.
<chatownik> Wyżyj się na klawiaturze, żeby ciśnienie zeszło!
.
Tematy tutaj to ciekawostka z tego jak Ci zleciał dzień, choć pewnie wydaje Ci się, że nikogo to nie obchodzi, ale co tam, samo napisanie tego działa relaksująco...
.
<serducho>
.
Zachęcam wszystkich do pisania swojego bloga z poziomu serca i komentowania blogów innych. Nowy temat w tym dziale to Twój nowy Blog.
Awatar użytkownika
Beyond
Aktywny Forumowicz
Posty: 87
Rejestracja: 31 mar 2016, 16:47

Re: Niecodziennik Beyond

Postautor: Beyond » 11 lis 2016, 17:12

Beyond pisze:To ma być Twój blog, a nie żmudna praca.
Kolejny dzień, w którym nie zrobiłem niczego szczególnego. Nie medytowałem, nie czytałem, nie pracowałem nad sobą. Życie mi ucieka przed ekranem monitora. Taka prawda. Ile bym nie zapisał z pozoru mądrych, duchowych stwierdzeń, to za nic się do nich nie stosuję.
Czuję, że staczam się coraz bardziej. Mimo to żyję dalej. Muszę żyć - chociażby dla najbliższych. Życie przecież jest piękne. Życie nad wyraz jest dla mnie łagodne. Czy trzeba medytować? Czy trzeba się rozwijać duchowo? Wydaje mi się, że tak. Nawet jeżeli tego nie chcę, to powinienem zmusić się do tego, wbrew temu co mówi mi psycholog, bym do niczego się nie zmuszał. Mam niewiele czasu i być może nie będę miał go na rozwój duchowy w ewentualnym przyszłym wcieleniu.
Póki mam na to czas, spróbuję przebić barierę uzależnienia od internetu i wykorzystania czasu na samorozwój.
Trzymam za siebie kciuki.

Ciekawe jest to, że 31 października zepsuł mi się komputer, a dzień później padła mi karta pamięci w smartfonie. Przez nieco ponad tydzień byłem wolny od internetu, mimo to nie wpłynęło to znacząco na mój rozwój. Wydaje mi się że chcę przyspieszyć swój rozwój i w tym tkwi mój problem. Nie potrafię do końca zaakceptować tego co jest i przyjąć tego za dar obecnej chwili. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora i jestem niemalże pewien że poradzę sobie ze wszystkim co przyniesie mi życie. :)

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Niecodziennik Beyond

Postautor: ZbyniuRoksana » 15 lis 2016, 18:06

Ja sobie odpuściłem rozwijanie się na siłę. Zabawa się zaczyna wtedy, gdy faktycznie po przestaniemy na systematycznym rozwoju zawartym w odmianie sposobu żywienia, własnego wnętrza (wyciszenia, medytacji), stosunku do bliźnich i natury. Uskuteczniając swoją, naturalną z czasem przemianę, spowoduje odczuwanie coraz to lżejszych, subtelniejszych wariacji wokół nas samych. Może to się zdarzyć po miesiącu lub po tak długim okresie, jaki nam będzie potrzebny za przyzwoleniem Źródła do osiągania rozwoju duchowego...dalej to już wyłącznie nasza własna inwencja i intuicja poparta energiami z subtelnych przestrzeni...powodzenia. <okok>

Awatar użytkownika
Seele
Aktywny Forumowicz
Posty: 108
Rejestracja: 03 wrz 2016, 9:57

Re: Niecodziennik Beyond

Postautor: Seele » 15 lis 2016, 18:43

Hej Beyond,
fajnie że JESTEŚ <yahoo>
Brakowało mi Ciebie <lol>
Piszesz prosto od serca i to jest zachwycające.
Wielu już zniknęło i mnie też nie chciało się jakoś zbytnio wchodzić na forum, ale ... coś jednak przyciąga. <przytul>

Awatar użytkownika
Beyond
Aktywny Forumowicz
Posty: 87
Rejestracja: 31 mar 2016, 16:47

Re: Niecodziennik Beyond

Postautor: Beyond » 02 lip 2018, 21:09

Dwie "refleksje" z dzisiaj:

1. Ból. On cały czas tkwi w duszy.
Nie przemija, gdyż dusza nie przemija.
Nawet miłość go nie uśmierzy.
Jak zatem sobie z nim poradzić?
Przenieść go na ciało i uleczyć ciało.
To jedyny lek na ból duszy.
Dlatego rodzi się tyle osób z dysfunkcjami. Po prostu ich dusze nie były w stanie znieść bólu i wybrali życie z defektami, by ulżyć swej duszy w cierpieniu.
Ale tych defektów nie da się wyleczyć. Lekiem może być akceptacja, podporządkowanie się cierpieniu ciała. Gdy tylko zapuka śmierć do chorego, po cierpiącym ciele nie będzie już śladu. Co zostanie? Spokojna, radosna dusza.

2. Uzależnienie jest przenoszeniem cierpienia z duszy na ciało.
Znalezione zostaje lekarstwo które odciśnie piętno na ciele, uwalniając do pewnego stopnia duszę.
Najlepszą terapią przeciwko uzależnieniu jest praca fizyczna, wysiłek.
Bo oczyszcza ciało fizyczne z presji duszy wywieranej na nie.
Pomoc psychologiczna nie pomoże.
Rozwój duchowy - tak - ale skupiony wyłącznie na ciału.
To dlatego stworzono Tai Chi, Jogę czy sporty walki.
Najlepsi sportowcy to ci, którzy najbardziej cierpią w duchu.

Sam nie wiem co o nich sądzić.
Przyznam że w swoim rozwoju duchowym skupiałem się bardziej na duchu niż na ciele i ciężko mi uwierzyć w to, że ciało może być panaceum na problemy ducha. Najwyraźniej te dwie refleksje wyszły dziś na światło dzienne z mej podświadomości możliwe że po to by coś z nimi zrobić. Zmienić? Zastąpić? Tylko jak?

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1372
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Niecodziennik Beyond

Postautor: ZbyniuRoksana » 04 lip 2018, 20:09

Zdrowe, wyciszone i zharmonizowane ciało, to raj dla ducha i jego odczuwania. To scalenie ducha z ciałem i umysłem w jedność.To odczuwanie siebie, a po przez siebie całego wszechświata :)
Hmmm...powiało filozofią :)

Awatar użytkownika
Xardas
Aktywny Forumowicz
Posty: 115
Rejestracja: 28 gru 2017, 10:01
Lokalizacja: Andrychów

Re: Niecodziennik Beyond

Postautor: Xardas » 06 lip 2018, 16:34

Zdecydowanie potwierdzam. Kazdy lek mozna zastapic ruchem ale zaden ruch nie zastapi leku. Cwiczenia. Sporty walki to najlepszd lekarstwo na depresje jakies tak zwane choroby psychiczne ktore sa tylko w naszych glowach. Gdzies czujs ze stopniowo wraca mi usmiech i wiara w ludzi i siebie.
,,Chociażbym szedł przez najczarniejszą czerń, zła się nie ulęknę , ponieważ wiem że Ty jesteś ze mną,,


Wróć do „Blog.”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości