Człowiek, czy istota pozaziemska ??

Szukam informacji. Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie? Pomóżcie.
Awatar użytkownika
Xardas
Aktywny Forumowicz
Posty: 130
Rejestracja: 28 gru 2017, 10:01
Lokalizacja: Andrychów

Człowiek, czy istota pozaziemska ??

Postautor: Xardas » 17 sty 2018, 7:22

Witam

Pytanie może troszkę dziwne i śmieszne ale oglądajac ostatni filmik Pana Arona gdzie wspomniał o tym jak to obcy przybierają ludzką postać że idziesz i nawet możesz nie wiedzieć że to kosmita itp itp zapaliło mi się światełko w głowie

Chodzi tu zanowu o moich rodziców. W innych tematach rozpisałem się bardziej szczegółowo więc jeżeli ktoś chciałby wiedzieć więcej to w dziale blog. Forum ogólne. W tym chyba też rozpisałem się bardziej szczegółowo

O co chodzi, kiedy znowu gdzieś w głowie pojawiało się takie podsumowanie mojej drogi zauważyłem jedną rzecz.

Oczywiście jako dzieciak wiele rzeczy nie rozumiałem i zawsze bolało mnie to że nie ma sprawiedliwości na tym świecie i każdy tylko patrzy żeby wbić nóż w plecy. Dopóki nie chodziłem na karate, dopuki nie odzywałem się totalnie nic, jak mówiłem byłem bardzo cichutki i nieśmiały. Rodzice oczywiście nic nie zrobili kiedy mi dokuczano w podstawówce. Mało tego to jeszcze była moja wina, bo przecież jak to mówili nie zwracaj uwagi, bez powodu ci nie dokuczają. Itp itp. No jakoś to przemilczałem
Jak opisywałem moja ścieżka zaczęła się od karate, zaczynałem dorastać też i widzieć więcej. Wtedy rodzice zaczynali się robić coraz gorsi. Ojciec coraz więcej zaczynał pić, przeszkadzali mi tylko jak mogli, kiedy miałem naukę oni mieli najwięcej roboty, hałas w domu nie pozwalał mi się skupić, robili wszystko żeby uprzykrzać mi życie ale najlepsze wytłumaczenie było ,, nic nie zrobisz takie jest życie ,, Inni mają gorzej nie narzekaj nie przesadzaj.

Jak to w złości kończyło się wycieńczeniem, depresją, próbami samobójczymi. Tu do mnie dotarło że co ja chce tym osiągnąć i na co ja licze, że zwrócę na siebie uwagę?? Tu nastąpił przełom że przecież dla nich to wszystko jedno i dlatego postanowiłem zmienić swoje życie.

Z punktu rozwoju światełka i ducha widzę znacznie więcej, kiedy właśnie patrze na to pod kątem energii i na tym co się czuje a nie rozumie. Widzę ich złośc i gotowanie się. Oczywiście są momenty kiedy się uśmiechają ale kiedy ja próbuje coś zrobić załagodzić przekazać pozytywną energie oni nawet jej nie chcą przyjąć.

Sobota, ta mocna dyskusja i słynna lekcja która dawała mi bardzo wiele do myślenia. Kiedy strzeliłem hasło że przyjedziemy i pierwsze co zrobią to popatrzą co jest w TV to mama prawie się poryczała. Ale kiedy przyjechalismy do domu stało się dokładnie tak jak mówiłem.
Co z tego też że pracuje studiuje trenuje. dla nich to będzie mało

Od jakiegoś czasu nie dają mi pospać, po prostu ino wejde do pokoju zaraz telewizor idzie głośno. głośne rozmowy a potem rano jestem nieprzytomny. mało tego mówią że to moja wina ale ileż można prosić zeby ten telewizor szedł ciszej. Oglądają jak zahipnotyzowani i nic, to trochę przypomina walkę kto pierwszy pójdzie spać :D
Ale teraz od niedawna widzę że to zaczyna ich drażnić że czekam kiedy zasną.
No i właśnie wczoraj kiedy byłem nieprzytomny po 5 godzinach spania bo oczywiście musieli oglądać do pozna tv i to głośno otrzymałem telefon od mamy ze standardowymi procedurami. Zrób to idz tam zrób tamto. Co z tego że musze się uczyć na egzaminy, co z tego że jestem nieprzytomny i mogłem spac nawet na stojąco

Przyjechałem z treningu no i pretensje że nie posprzątane. Oczywiście sprzątam zawsze ale wtedy miałem wszystkiego dość i po prostu większośc południa spałem. Jakie pretensje, jaka obraza, nie odzywiali się nic ale napięcie czułem. Ale kiedy ojciec powiedział ,, Ja nie wiem czy tu mieszkasz czy tylko śpisz ,, ...... No, wszystko pięknie podsumował. Przez to że jeden dzień tak wyszedł a nie inaczej. Wcześniej sam stwierdził że wartości nie istnieją. No to tylko może powiedzieć albo istota mroku albo ktoś mocno zaprogramowany

Dla mnie to nie jest normalne żeby własna rodzina tak się zachowywała. Czesto siedze osobno bo nie chce nimi psuć swoją przestrzeń. Patrze na nich jak na zło, na mrok, ludzi mocno zaprogramowanych, albo widzę też w nich małe dzieci bo moje jest mojsze i nie masz nic do gadania.


Pytanie może śmieszne ale jak to można rozpoznać czy człowiek to tylko istota ubrana w ludzką postać. Ktoś może ma jakiś sposób komuś się to udało??
,,Chociażbym szedł przez najczarniejszą czerń, zła się nie ulęknę , ponieważ wiem że Ty jesteś ze mną,,

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1412
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Człowiek, czy istota pozaziemska ??

Postautor: ZbyniuRoksana » 18 sty 2018, 17:35

A dla mnie to właśnie jest normalne, że masz takich, a nie innych rodziców, bo to był twój wybór. Ściślej - wybór duszy, którą masz w sobie...
Gdy dziecko w łonie przyszłej mamy się rozwija, zainteresowana dusza przygląda się rozwojowi nowego ciała, które jest nośnikiem dla ducha, czyli ciała eterycznego. Gdy dziecko przychodzi na świat, dusza obejmuje owe ciało w posiadanie i utrzymuje w nim wszystkie procesy życiowe. Człowiek bez duszy jest jedynie bezwiedną rośliną, którą można utrzymywać przy życiu dzięki podłączeniu do kroplówki.
Każda dusza wie, jakich emocji chce w następnym życiu doświadczyć, dlatego szuka takiej rodziny, gdzie będzie miała zagwarantowane takie, a nie inne emocje, które ją wzbogacą. W twoim przypadku dusza chce odczuwać to, co ty odczuwasz. Często bywa tak, że istota ludzka mimo takich, a nie innych warunków życia, otoczenia nie próbuje cokolwiek zmieniać, i wtedy jest stagnacja. Moi rodzice w obecnym życiu, już po raz kolejny nie potrafią się porozumieć z poziomu wewnętrznej miłości od serca. Choć spotkali się już kilkakrotnie w poprzednich życiach w różnych konfiguracjach, to jednak ich dusze dopiero się nieudolnie próbują uczyć. U ciebie podobnie i nie warto się irytować. Masz na szczęście świadomość, w jakim klimacie ugrzęzłeś i to jest twoja nauka odczuwania emocji, panowania nad nimi i ich zmiany w pozytyw. To nie twoi rodzice mają się zmienić, gdyż są na zupełnie innym poziomie odczuwania i doświadczania, tylko tobie jest przypisana zmiana, po przez tak trudny klimat pełen złośliwości i negatywnych emocji, abyś umiał z nimi sobie poradzić i ruszyć ku dobru i miłości. Co ciebie nie zabije, to cię wzmocni - i to jest bardzo trafne powiedzenie.
Targają tobą sprzeczne emocje, popadasz z jednej skrajności w drugą tylko po to, by się nauczyć być ponad tak skrajne emocje, i emanować wyłącznie tymi pozytywnymi, choć niektórzy również i tak pozytywne zachowanie mogą odebrać jako negatyw, jako atak na ich przestrzeń, bo nie są świadomi. Ale to ich problem, nie twój. Masz poszerzoną świadomość, niedługo również i percepcję, widzisz więcej, to i więcej od ciebie się wymaga, niż od tzw. telewizyjnych zombi, dla których system jest całym światem. Chodzisz na karate po to, by odizolować się od szarej codzienności i nauki panowania nad emocjami przez koncentrację i wyciszenie. Sam widzisz, że pewne rzeczy wykonujesz po to w życiu, by wzrastać. Częściowo robisz to bezwiednie, bo dusza kreuje taką, a nie inną rzeczywistość wokół twej osoby, byś po przez doświadczanie i emocje mógł szybciej się rozwijać. Gdy twoja świadomość i czucie subtelnej energii w tobie będzie wzrastać, zaczniesz współgrać z własną duszą i samodzielnie już w przyszłości kreować swoje życie.
Temat obcych w ludzkich ciałach to fajny temat. Gdzieś czytałem, iż 1% ludzkiej populacji to inne nacje w ludzkich powłokach. Jednak trzeba rozróżnić kto jest czym. Co innego, gdy dusza z wyższego wymiaru schodzi do ludzkiego ciała (dzieci indygo, dzieci na nowy świat i dusze istot z innych bardziej subtelnych przestrzeni) by odczuć dawno zapomniane dość niskie emocje, jakimi niestety często emanujemy, aby je zmieniać na te z pozycji dobra i miłości. Czym innym są konkretne istoty przybrane w ludzką postać, choć w rzeczywistości są sobą, choć ludzkie oko nie jest wstanie dostrzec prawdziwej istoty danej rasy, bo jest w naszej rzeczywistości przybrana w ludzką postać. Z reguły są to rasy nie oparte na dobru i miłości, lecz też nie jest to regułą. Jednak zaznaczam, iż ten temat jest o wiele szerszy, ja jedynie zaznaczyłem go tutaj z grubsza.
Osoby widzące więcej niż przeciętny człowiek, umiejące się dostrajać do różnych wibracji, mogą idąc np. chodnikiem odróżnić człowieka z duszą od postaci innej rasy ubranej w ludzka powłokę. Sam miałem okazję przekonać się o jednej dość znanej osobie z świata magii i ezoteryki (dość popularnej w necie, posiadającą profesjonalną stronę internetową i zajmującą się całym spektrum ezoterycznych klimatów, przed którą inna osoba równie znana przestrzegała), przez przypadek wsiadającej do przedziału pociągu, w którym czytałem książkę. Widziałem ją przechodzącą obok mnie jako ciemną smugę. Gdy skoncentrowałem wzrok na tej osobie, ukazała mi się atrakcyjna powłoka kobiecego piękna (tak twierdzą te osoby, które oglądają jej filmiki), jednak kompletnie inaczej się zachowującą od wyuczonego, upiększonego, uśmiechniętego internetowego wizerunku. To nie było subiektywne odczucie, gdyż przede mną może stanąć nieskazitelnie miła, uprzejma, kulturalna osoba, która swymi emocjami i zachowaniem potrafi zjednać sobie przychylność ludzi, ja jednak zawsze czuję to, co jest w środku tej osoby. To odczuwanie energii, jaką na prawdę emanuje, a nie miłą powierzchownością.
Rodzicom odpuść, bo nie są wstanie zrozumieć twojego przekazu i przez to reagują irytacją i złością, jako formą obrony przed tym, co nie znają i nie mogą pojąć. Uszanuj ich świat i rób po prostu swoje. Życie to ciągłe doświadczanie i wzrastanie. Jest to niekończący się proces, i kiedyś sam będziesz się śmiał z emocji, które dzisiaj tobą targają <okok>

Awatar użytkownika
Xardas
Aktywny Forumowicz
Posty: 130
Rejestracja: 28 gru 2017, 10:01
Lokalizacja: Andrychów

Re: Człowiek, czy istota pozaziemska ??

Postautor: Xardas » 19 sty 2018, 6:28

Czyli tak jakby to wszystko było już wiadome co i jak. Dusza wybrała me ciało ponieważ wiedziała że emocjonalnie będzie trudno się rozwijać, że otoczenie będzie pełne negatywnych odczuć. Bo raczej ciężko mi przez myśl przechodzi że Istota Boska chciała by tak niskich wibracji doświadczać. Czyż to tak należy rozumieć?? Dusza wybrała to ciało żeby pomagać i nauczać ponieważ wiedziała co i jak będzie?? W sumie jak znowu popatrze na całokształt toż to tak właśnie wygląda, stopniowa nauka jak w szkole.
Nawet otrzymywałem przekazy, chyba już pisałem że podczas częstych samotnych rozmów z samym sobą któregoś dnia zauważyłem że to co przemawia do mnie myślami i telepatycznia przemawia bardzo inteligentnie i coś zaczęło mi świtać że takich słów człowiek nie używa w tym świecie takiego sposobu rozmowy. Taką rozmowę wysłałem do Pana Arona ponieważ nie wiedziałem co się dzieje jednak gdzieś odczuwałem że to głos duszy, i to prawa. On to potwierdził

To wszystko przypomina sinusoide. Jest pewnien okres kiedy czuje się lekko fantastycznie po czym nagle następuje jakby atak zła i wykres spada. Czasami to mnie wykańcza bo ja chcę pielęgnować światło a nie mrok i tu właśnie jak mówiłem nawet nieświadomie wpadne w irytację złość.

Choć od jakiegoś czasu już takich rozmów nie słyszę jednak właśnie widzę że z teorii przeszło teraz w praktykę, to co pisałem o sobocie, pewne wydarzenia.
Nawet wczoraj może taki śmieszny przykład kiedy byłem mega zmęczony niewyspany no bo jak studia treningi to i się mało śpi. W pracy też się zasypia a brat młody miał wyjątkowo wczoraj basen co normalnie miałby dzisiaj, tato też poszedł na rano. no to wiązało się z tym że nie pojechałem na trening,

Dlaczego mówię że to ingerencja duszy ?? Ponieważ maiłem wybór, mogliśmy od razy przyjechać z basenu i mogłem jechać na trening wrócić późno i być znowu nieprzytomnym. A może wykorzystać okazję pojechać na basen nie pojechać na trening tylko iść spać ponieważ tato przyjdzie i jak idzie na rano to będzie chciał pospać a to oznacza że nie będą oglądać tv do późna. Oczywiście wybrałem to drugie i stało się tak jak opisałem.

Czyli to wszystko co się dzieje to zaplanowana nauka. Dusza wiedząc co moje ciało będzie doświadczać jako Istota Światła została ,, nauczycielem ,, I choć popadne w negatywne emocje dusza wie dlaczego i wie że to moja nauka. A ja myślałem że negatywnymi emocjami tylko zadaje sobie cios i zostaje to przez Górę niezbyt dobrze odbierane

To tylko pokazuje jak mało wiem i ile jeszcze przede mną. ALe znowu tutaj kolejny Geniusz Boga. W sumie przecież każdy ma taką duszę tylko nie każdy chce się na nią otworzyć i ludzie nie rozumieją

Przykro mi się tylko zrobiło ponieważ zawsze byłem przywiązany do rodziny i zawsze mówiono że rodzina jest najważniejsza.
Kilka dni temu brat mi powiedział jak się obudził i słyszał co rodzice mówią i powiedział mi że mówili że jestem jakimś odludkiem że jakiś taki że kupuje dziwne książki że żyje ideałami że kosmici i wogóle. To trochę było jak cios w serce. I bardzo mi przykro że oni tego nie rozumieją. Ojciec ma problemy bo go co jakiś czas noga boli i też narzeka na kręgosłup, mamę też złapał kręgosłup ale zamiast coś zmieniać wolą siedzieć i narzekać a nawet nie chcą zrozumieć że to ich życie im pokazało i ten system do czego jest zdolny ale dalej uparcie wychwalają system. Oczywiście że najlepszym dowodem jest nasze własne życie ale nawet już się nic nie odzywając potrafią zarazić negatywną energią. I tu z jednej strony chce się im pomóc a z drugiej po tym wszystkim zostawiło by się ich i niech system robi to co robi

Skoro przysłał mnie tutaj Bóg to z pewnością po coś. Ale jeżeli to ja wybrałem ten świat ( podobno schodziłem tutaj wiele razy ) to popełniłem duży błąd. I z jednej strony czuje się tą samotność ale z drugiej jak wchodzę w ingerecję z ludzmi to nie raz tego żałuje.

Modlę się żeby Bóg również im drogę wskazał. Jednak otrzymałem taką odpowiedź w postaci któegoś filmu Arona gdzie również mówił że się modlił i Bóg mu pokazał że zsyła światełko ale oni tego nie przyjmują. Nie chcą się otworzyć i się zamykają bo myślą że to złe.
Ale przecież światełko źródła jest ponad wszystko i jest najpotężniejsze
,,Chociażbym szedł przez najczarniejszą czerń, zła się nie ulęknę , ponieważ wiem że Ty jesteś ze mną,,

niepokornykombinator
Adept
Posty: 9
Rejestracja: 04 mar 2018, 10:30

Re: Człowiek, czy istota pozaziemska ??

Postautor: niepokornykombinator » 11 mar 2018, 12:01

Rodzice odpuszczą jak pokażesz im granice .
Z doświadczenia powiem że mam dziadka który choć świetnie grał to teraz na starość jak by się ujawnia szerszy jego obraz nie do końca przyjemny .
Będąc sfrustrowany zrobiłem tak siadłem na przeciw i patrzyłem się mu prosto w oczy do momentu aż wyszedł z kuchni może powie ktoś że nie ma we mnie miłości niech mówi co chce .
Bezczelne jego zaczepki pouczenia i pchnie się do mojego życia ustąpiło mam spokój a jak by mu coś odbiło to zrobię poprawiny .
Jego zachowanie zalatuje na wampira energetycznego tata miał możliwość więc się oddalił od domu a mama choć nie jest jego córką jest trochę jak by dla niego zasilaniem bo nie ma oporu by ją zaczepiać powiem że bardzo lubi on udawać .
Będziesz taki porozbijany do momentu aż nie postawisz swoich granic jak to zrobisz będą się nawet liczyć z tobą i szanować .
Cała sztuka polega na tym by zrobić to umiejętnie na tyle co gotowanie żaby żeby obyło się bez większych nieprzyjemności .
Widząc więcej masz większe możliwości inteligencje wytrzymałość itp. dasz rady spokojnie .
Jak będziesz miał wątpliwości to rób co uważasz ja powiem że z pewnymi ludźmi trzeba na ich zasadach bo doskonalsze sposoby są nie do zrozumienia dla nich .
Jak byś zdecydował się uwalniać od zaczepek to powiem że będą brać cię na poczucie winy polecam ignorancje poudają kilka dni i wrócą do swych zajęć jak by nigdy nic .
Nie mogę cię nawet zachęcać powiem tylko że u mnie działa w zadowalający sposób .
Względny spokój i szacunek jak by się ze mną liczyli a nic wiele nie robię swoje tylko i dodatkowo staram się pomóc jak mogę ale bez przesady


Wróć do „Jestem zaciekawiony obudzeniem. Poszukuję obudzenia, ale zagubiłem się. Mam problem.”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron