Co o tym sądzicie? Medytacja.

Szukam informacji. Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie? Pomóżcie.
Tonakai
Nowy
Posty: 2
Rejestracja: 27 gru 2017, 4:25

Co o tym sądzicie? Medytacja.

Postautor: Tonakai » 02 lut 2018, 8:43

Nie wiem, co myśleć o moim "problemie". Pisałem o tym na innym forum i dostałem sugestie, że powinienem na jakiś czas odpuścić sobie medytację. Nie miałem innego wyboru, tak minęło od tamtego czasu kilka lat, lecz problem z medytacją pozostał (choć w trochę zmienionej postaci). Zaczęło się mniej więcej 8 lat temu, wtedy zacząłem praktykować po raz pierwszy medytację zen. Przez dwa lata było dobrze, chociaż stosowałem medytację tylko jako sposób na odstresowanie się, tak jak inni ludzie stosują sport albo gry, czasem kilka razy dziennie, czasem raz na tydzień. Wszystko się skończyło, kiedy przy kolejnej próbie medytacji miałem napad ostrego bólu głowy, który mijał natychmiast, gdy przestawałem się koncentrować. Podobno jest to ból na tle nerwowym. Ból znacznie zmniejszył się w lecie ub. roku, czuję jeszcze nieprzyjemny ucisk między oczami, ale do zniesienia. Zacząłem też trochę medytować, ale jest inaczej niż kiedyś. Fizycznie nie umiem w pełni się rozluźnić. Od pozostawania w bezruchu drętwieją mi kończyny i kark, co wcześniej nigdy się nie zdarzyło, nawet, gdy medytacja trwała bardzo długo. Skupianie uwagi wewnątrz siebie i bycie w pustce...stało się dla mnie prawie niemożliwe. Po wyciszeniu wszystkich myśli w głowie nie mam odczucia wolnej przestrzeni jak kiedyś, raczej pływania w gęstym bagnie(?). Obecnie czasem wizualizuję pewne miejsce, w którym "jestem", często poza mną jest tam druga osoba i wtedy ją obserwuję. W ten sposób na chwilę odcinam się umysłem od wszystkiego innego, dopóki nie rozproszy mnie jakaś mała rzecz. Chciałbym wrócić do pustki, bo to najskuteczniejsza technika, jaką znam. Przepraszam, jeśli napisałem zbyt chaotycznie.

Awatar użytkownika
Xardas
Aktywny Forumowicz
Posty: 63
Rejestracja: 28 gru 2017, 10:01
Lokalizacja: Andrychów

Re: Co o tym sądzicie? Medytacja.

Postautor: Xardas » 02 lut 2018, 9:18

Kiedy ja zaczynałem również odczuwałem ból. Ból głowy nie do zniesienia. Ale gdzies przeczytałem że to norma. Podczas medytacji uzywa się ok 80 % mózgu. Wiec skoro na codzien uzywamy 10 i nagle bach mózg włącza prawie całą swoją możliwosć . To tez bioelektrycznnosc / wibracja. Ciało jest przeyzwyczajone do pewnego pasma energii. A to ze dretwieją to norma i sam próbuje dojsc do stanu w ktorym nie poczuje własnego ciała.
,,Chociażbym szedł przez najczarniejszą czerń, zła się nie ulęknę , ponieważ wiem że Ty jesteś ze mną,,

Tonakai
Nowy
Posty: 2
Rejestracja: 27 gru 2017, 4:25

Re: Co o tym sądzicie? Medytacja.

Postautor: Tonakai » 02 lut 2018, 19:41

Xardas pisze:A to ze dretwieją to norma i sam próbuje dojsc do stanu w ktorym nie poczuje własnego ciała.

Kiedyś dojście do tego stanu zajmowało mi >30 minut, teraz trudno powiedzieć - próbowałem tylko raz, wytrzymałem ponad godzinę i nic.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1218
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Co o tym sądzicie? Medytacja.

Postautor: ZbyniuRoksana » 02 lut 2018, 20:01

Medytacja to całkowite wyciszenie, zniknięcie, rozpłynięcie się z wyjątkiem świadomości, która nic nie czując dostraja się do bardziej subtelnych rejestrów, przestrzeni. Ale tak naprawdę, medytacja to nic nie robienie, i to jest najtrudniejsze. Do tego potrzebna wygodna pozycja na leżąco, na pól siedząco, byle nie odczuwać jakiegokolwiek ucisku i dyskomfortu. Stosowanie jakichkolwiek praktyk czy pozycji to zabijanie naturalnej medytacji - wyciszenia. Osoby mające naturalną zdolność wchodzenia w medytację, owy stan zawieszenia, mogą to robić wszędzie. W pociągu (przerywając np. na czas kontroli biletów, by znów odpłynąć), idąc pieszo, leżąc. Otoczenie wtedy nie ma dla nich żadnego znaczenie, ale znaczenie ma wchodzenie w wyciszenie wtedy, gdy mają taką potrzebę płynącą z góry.
Gdy się rano budzisz, a nigdzie nie spieszysz, to możesz zamknąć oczy i popaść w stan letargu. Takie odpłynięcie bywa rozluźniające i może być formą niewymuszonego treningu. A jak medytować, tego nikt nie wie, gdyż każda istota odczuwa na swój indywidualny sposób.
Spotkałem swego czasu osobę, która od 15-lat uskutecznia tybetańską medytację w japońskim wydaniu. Ma moc, czucie itp. fajerwerki, ale by mnie odczytać, musiała uścisnąć moją dłoń przy powitaniu, by poczuć, kim jestem. Mi wystarczyło bycie w pobliżu tej osoby, by poczuć jej emocje nie do końca współgrające ze Źródłem, a tylko z wytworzoną wewnętrzną mocą w sobie.
Każda droga ciekawa, ale znalezienie, poczucie własnej - najważniejsze.


Wróć do „Jestem zaciekawiony obudzeniem. Poszukuję obudzenia, ale zagubiłem się. Mam problem.”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron