Strona 1 z 1

Taka ja.

: 22 maja 2018, 11:23
autor: KasiaAsia75
Jestem Kasia, pochodzę z ziemi lubuskiej i praktyczne tam się wychowałam. Zawsze byłam inna, jak to niektórzy mówili dziwna. Moja mama mówi, czesto, że naiwna. Cóż... jestem z osób które, kochają ludzi, radosna, a wszystko co złe, znajduje w tym dobro. Zawsze czułam i czuję do dziś duchowa obecność. Z mlodosci, był to Bóg Jehowa 12 lat u Świadków Jehowy, później gdzieś tam zbladzilam i trafiłam do protestantów, KZ. Aż w końcu zaczęłam medytować i chyba gdzieś tam poległam. Ale...szukam i dzięki Aronowi zaczęłam rozumieć to wszystko. Zawsze patrzyłam na ludzi i to przez ten pryzmat patrzyłam na Boga i wiarę. Ogólnie, mam wizję, często wyprzedzam to co ma się stać. Są to obrazy, które widzę, ale nie w każdych sytuacjach i nie wtedy gdy ktoś o to prosi np. aby mu powiedziec ... Tak było w Kościele Zielonoświątkowym. Nie wiem, co moja dusza potrzebuje, napewno nie chce być w tym sama. Dopiero co zaczęłam jakby odkrywać moje serce. A moje życie? Mam 42 lata, pracuje zawodowo jako ciastkarz, samotna mama, 16 letni syn, który ma problemy zdrowotne, leki, fobie, nie jest też w miarę samodzielny. Ale zawsze to on mnie podnosi. Stwierdzono
U niego autyzm, ale rozeszło się jakoś po kościach, bo inne choroby jakby zakryły ten autyzm. On zawsze mi doradzi i pomoże. To może być dziwne, wiem...ale mój syn ogólnie jest mądry. Tabliczkę mnożenia liczy w głowie i uczy się ogólnie ze słuchu. Mam różne zainteresowania, ale najbardziej lubię słuchać muzyki i jeździc na rowerze. Teraz przeprowadzamy się do Warszawy, trochę to związane z moją pracą, a także z syna szkołą, więc wielkie zmiany. Taka jestem. Kasia.

Re: Taka ja.

: 08 cze 2018, 10:07
autor: ZbyniuRoksana
Pięknie współgracie ze sobą jako rodzina. Dajesz wspaniały przykład bezwględnej miłości i zaufania jako człowiek, a tym bardziej jako mama! <okok> <brawo> W każdej sytuacji można znaleźć pozytywne aspekty życia, bez względu na kłopoty, które pojawiają się po drodze. Choroba to jednak nie kłopot, a stan ograniczenia w dłuższym okresie życia, dlatego odpowiednie podejście, nastawienie i wiara w jej pokonanie czy zmniejszenie skutków ubocznych jest podstawą i miarą twojej wiary do jej pokonania. Twój syn ma wyjątkowe szczęście, że ma tak cudowna mamę. Szczęściarz! Wielki Szacunek <brawo>