Cisza przed burza - Neale Donald Walsch

Jaką literaturę polecacie? Tytuł i krótki opis co wam dało przeczytanie takiej książki.
Awatar użytkownika
a-l-e-x
Współtwórca
Posty: 341
Rejestracja: 14 mar 2016, 11:36
Lokalizacja: śląskie

Cisza przed burza - Neale Donald Walsch

Postautor: a-l-e-x » 12 mar 2017, 11:22

Cisza przed burza - Neale Donald Walsch

Książka "Cisza przed burza" Neale Donald Walsch'a może pomóc spojrzeć na otaczając nas świat w inny, bardziej zrozumiały sposób.

Oto krótki fragment książki:
"Z czym się zmagamy na tej planecie:
Oto treść starej historii kulturowej, która przekazują nam rodzice, nauczyciele, duchowni, przywódcy polityczni oraz różne inne autorytety. Od nich dowiadujemy się rzeczy następujących.
Przychodzimy na świat, który jest wrogo wobec nas nastawiony. Rządzi nim Bóg, który ma dla nas różne nakazy i zakazy i który skarze nas na wieczne tortury, jeśli nie zaspokoimy Jego oczekiwań.
Pierwsze doświadczenie, które nas w życiu spotyka, to oddzielenie od matki będącej źródłem naszego życia. To zdarzenie nadaje ton i stanowi kontekst dla całej naszej rzeczywistości, której dominującym akcentem staje się oddzielenie od źródła wszelkiego życia.
Zostajemy oddzieleni nie tylko od wszelkiego życia, ale też od wszystkiego innego w życiu. Wszystko co istnieje, ma charakter wobec nas odrębny. My też funkcjonujemy w odłączeniu od wszystkiego, co istnieje. Nie podoba nam się to, ale tak to już jest. Wolelibyśmy, żeby to wyglądało inaczej i nawet staramy się coś innego osiągnąć.
Zabiegamy o to, by ponownie doświadczyć jedności z wszystkim, w szczególności zaś ze sobą nawzajem. Nie do końca to rozumiemy, ale tak nam podpowiada instynkt. Jedyny problem polega na tym, że tego innego, o co zabiegamy, wydaje się być zbyt mało jak na nasze potrzeby. Bez względu na to, czego konkretnie chcemy, ciągle nie możemy uzyskać tego dostatecznie dużo.
Ciągle nam brakuje miłości, czasu, pieniędzy i rożnych innych rzeczy, której wydają nam się niezbędne do szczęścia i satysfakcji. Gdy już nam się wydaję, że mamy dość, nagle dochodzimy do wniosku, że chcielibyśmy mieć więcej.
Ponieważ ciągle nam 'brakuje' tego, co wydaje nam się niezbędne do szczęścia, musimy 'robić rożne rzeczy', żeby zapewnić sobie tego czegoś maksymalnie dużo. Aby cokolwiek uzyskać, musimy spełnić pewne wymagania. Dotyczy to w równym stopniu miłości Boga, jak i rożnych dóbr doczesnych. Nie wystarczy 'po prostu żyć'. W pewnym sensie nas również brakuje, tak samo jak wszystkiego innego w życiu.
Skoro samo 'bycie' nie wystarcza, musimy wykonywać pewne zadania. Ludzie, którzy robią 'to co należy', uzyskują w życiu to, co jest im potrzebne do szczęścia. Kto nie robi w odpowiedni sposób tego, czego się od niego oczekuje, ten nie 'wygra'. W ten sposób rozpoczyna się rywalizacja. Na świecie brakuje zasobów, trzeba więc o nie konkurować.
Musimy konkurować o wszystko, włącznie z Bogiem.
To ciężka walka, to walka o przetrwanie. To rywalizacja, z której z życiem ujdą tylko najsilniejsi. Tylko zwycięzcą może liczyć na nagrodę. Przegranych czeka piekło na Ziemi, a jeśli przegrali tez rywalizację o Boga - po śmierci po raz kolejny doświadcza piekła, tyle ze tym razem już na zawsze.
Sama śmierć też została stworzona przez Boga dlatego, że nasi przodkowie dokonali złych wyborów. W teologii Zachodu myśl ta została zawarta w micie o Adamie i Ewie.
Zgodnie z tym mitem ludzie zostali początkowo obrażenia wiecznym życiem w Ogrodzie Eden, ale potem Ewa zjadła owoc z drzewa poznania dobra i zła. Bóg się rozgniewał i wypędził Adama i Ewę z raju, skazującą ich oraz całe ich potomstwo na śmierć. To była pierwsza kara. Od tamtej pory życie w ciele zyskało skończony wymiar, przestało być wieczne. To samo dotyczyło wszystkich rzeczy w życiu.
Mit o początku stanowi element typowy dla wielu kultur i w większości przedstawia się on mniej więcej w taki sam sposób. Opowiada o rozdzieleniu od Boga, do którego doszło z takich bądź innych powodów, a które skutkuje utratą wiecznego życia.
Bóg jednak zwrócił nam nasze wieczne życie, jeśli już nigdy więcej nie złamiemy żadnego z Jego zasad. Miłość Boga jest co prawda bezwarunkowa, wszakże nie można już tego powiedzieć o jego nagrodach. Bóg nas kocha, nawet jeśli skazuje nas na wieczne potępienie. Cierpi bardziej niż my cierpimy, ponieważ naprawdę chciałby, abyśmy wrócili do domu, ale nic nie może poradzić na to, że my się niewłaściwie zachowujemy - wybór bowiem należy do nas.
Cała sztuka polega zatem na tym, aby zachowywać się właściwie. Powinniśmy prowadzić dobre życie, powinniśmy się przynajmniej starać. W tym celu musimy poznać pragnienia Boga i dowiedzieć się, czego od nas oczekuje. Nie zdołamy zadowolić Boga, nie będziemy w stanie Go nie obrazić, jeśli nie posiądziemy umiejętności odróżniania dobra od zła. Dlatego też musimy poznać prawdę na ten temat.
Prawdę łatwo jest poznać i łatwo zrozumieć. Wystarczy słuchać proroków, nauczycieli, mędrców oraz źródła i założyciela naszej religii. Jeśli zaś istnieje więcej niż jedna religia, a w związku z tym więcej niż jedno źródło i więcej niż jeden założyciel, powinniśmy koniecznie wybrać tę właściwą. Wybierając niewłaściwą, skazujemy się na porażkę.
Jeżeli wybierzemy właściwą, zapewniamy sobie przewagę. Bierzemy górę nad innymi, ponieważ prawda jest po naszej stronie. Ta 'przewaga' pozwala nam ubiegać się o większość pozostałych nagród dostępnych w konkursie nawet bez konieczności rywalizowania o nie.
Ogłaszamy się zwycięzcami w konkursie, jeszcze zanim rywalizacja się rozpocznie. Kierowani przekonaniem o posiadaniu przewagi, formułujemy takie zasady życia, które właściwie uniemożliwiają innym zdobycie naprawdę ważnych nagród.
Bynajmniej nie postępujemy w tym momencie złośliwie, po prostu staramy się zapewnić sobie zwycięstwo – które przecież słusznie nam się należy. Przecież to przedstawiciele naszej religii, naszej narodowości, naszej rasy, naszej płci i naszej opcji politycznej znają prawdę – a skoro tak, to zasługują na zwycięstwo.
Skoro zasługujemy na zwycięstwo, to mamy prawo grozić innym, toczyć z nimi walki, a w razie konieczności nawet pozbawić ich życia, aby uzyskać pożądany rezultat.
Być może dałoby się żyć inaczej, być może Bóg ma coś innego w zamyśle, być może istnieje jakaś inna i większa prawda, my jej jednak nie znamy. Właściwie to nawet do końca nie wiadomo, czy powinniśmy ją znać.
Nie można wykluczyć, że w ogóle nie powinniśmy znać tej prawdy, tak samo jak nie powinniśmy w pełni poznawać czy rozumieć Boga. Próby mogłyby świadczyć o bezczelności, przekonanie o osiągnięciu zakrawałoby na bluźnierstwo.
Bóg to Niepoznany Mędrzec, Nieruchomy Poruszyciel, Wielka Zagadka. Dlatego tez nie możemy poznać prawdy, którą musimy znać, aby spełnić warunki, które musimy spełnić, aby zapewnić sobie miłość, którą musimy zyskać, aby uniknąć potępienia, którego staramy się uniknąć, aby zapewnić sobie wieczne życie, które mieliśmy jeszcze zanim się tu wszystko zaczęło.
Niewiedza może i jest niefortunna, ale nie powinna stanowić problemu. Wystarczy bowiem, że skupimy się na tym, co nam się wydaje, że WIEMY na temat wiary – czyli na temat naszej opowieści kulturowej – i będziemy postępować zgodnie z jej założeniami.
To właśnie od lat próbujemy robić, każdy zgodnie z własnymi przekonaniami. To właśnie przyniosło nam życie, którym teraz żyjemy. To doprowadziło do powstania rzeczywistości, którą teraz tworzymy na Ziemi.”
Załączniki
burza-przed-cisza-b-iext35356150.jpg
burza-przed-cisza-b-iext35356150.jpg (124.36 KiB) Przejrzano 483 razy

Wróć do „Książki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość