Dla sfrustrowanych...

Anuszka
Współtwórca
Posty: 99
Rejestracja: 31 mar 2016, 19:24
Lokalizacja: Wrocław

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: Anuszka » 28 mar 2017, 22:56

I ja jeszcze raz dziękuję za skuteczne wsparcie i również trzymam kciuki za wszelkie zmiany u Ciebie, mam nadzieję, że wszystkie pozytywne:) miło znowu Cię widzieć na forum:)
Kochane Światełko, oddaję Ci w opiekę to forum i naszego maluszka, żeby wszystko było w porządku, a maluszek zdrowy. :) :) :) Niech światło będzie w Nas :) Dziękuję za uzdrowienie.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1333
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: ZbyniuRoksana » 31 mar 2017, 21:48

Jaką ostatnio energią emanuje forum obudzonych? <zmeczony> <bezradny> <mysli2> <zdziwiony>

Awatar użytkownika
edyta
Złoty Użytkownik
Posty: 1031
Rejestracja: 24 lis 2016, 22:00

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: edyta » 31 mar 2017, 23:00

Na moje oko energia przyjaźni i prawdy :) a Ty jak myślisz ?
Dziękuję Ci Tato i wiem to na pewno przez cały czas czuwasz nade mną.Boże dziękuję za cud życia, w którym biorę udział .


Ufaj Bogu..
-proś o cud...

Darek
Aktywny Forumowicz
Posty: 71
Rejestracja: 08 lut 2017, 22:21

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: Darek » 08 kwie 2017, 21:58

ja jestem sfrustrowany swoim laptopem ostatnio zawiasy popękały a na dodatek drażni mnie jego sapanie wentylatora,nowy windows 10 nie oznajmia wprost że coś skanuje,wyszukuje,czyści się w sensie konserwacja systemu,to już drugi laptop na przestrzeni dekady który ma problem z zawiasami [popękały] i szczerze ale zastanawiam się nad całkowitym przejściem na tableta[ na razie nie mam] może to nie będzie wygodne ale przynajmniej bateria dłużej trzyma niż w laptopie i nie ma to zawiasów.Na dodatek to piszczenie procesora???-chyba,no przy moich dolegliwościach z piskami to też wkurza.

cooler27
Adept
Posty: 5
Rejestracja: 06 wrz 2017, 16:50

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: cooler27 » 07 wrz 2017, 9:31

Cześć:)
Wczoraj zanim się zarejestrowałem to przeczytałem Wasze posty w tej kategorii. Mam nadzieję, że jeżeli opisze swój problem to nikt źle mnie nie zrozumie bo moją intencją nie jest wyżalanie się i szukanie pocieszenia na siłę czy coś w tym stylu. Myślę, że mój problem może być też ciekawym tematem na tym forum i jestem ciekaw co mi ewentualnie możecie doradzić, jak sobie poradzić z tą sytuacją ? W skrócie moja historia z ostatnich dni brzmi tak: W niedzielny wieczór byłem u znajomych, którzy przywieźli małe koty od Swojej babci i fakty są takie, że 2 udało się uratować bo inna znajoma je wzięła do Siebie, ale niestety 1 nie. Podejrzewam, że był to kocur i ich ojciec zdecydował się go pozbyć fizycznie, a nast. zakopać w ogródku. Nie chciałem tego robić, ale sam sobie by nie poradził, gdyż maluch uciekał z wiadra wypełnionym wodą. Nikt inny nie był w tej sytuacji na tyle blisko jak ja i nikt inny szybciej by nie zareagował. Po wszystkim straciłem humor bo cały czas miałem w sobie uczucie, że nie chciałem tego robić i w ogóle nie chciałem tej sytuacji, ale też nie potrafiłem się sprzeciwić i zmienić bieg tych wydarzeń. Cały czas miałem w głowie, że gdyby mnie wtedy tam nie było to zapewne ktoś inny by to zrobił i tego kota nic by nie uratowało. Nikt go nie chciał wsiąść pod opiekę itp. Nie chcę się usprawiedliwiać w żaden sposób ponieważ mam świadomość, że źle postąpiłem i mogłem jednak inaczej się zachować. Jednak czasu już nie cofnę i bardzo źle się z tym czuję. Od tamtego zdarzenia gryzą mnie wyrzuty sumienia i nie potrafię sobie z tym poradzić. Jestem osobą Wierzącą i kiedy wróciłem do swojego pustego domu to od razu się pomodliłem za dusze tego kota i prosiłem Boga o wybaczenie. Nie mam problemów ze snem i nic mnie na szczęście nie straszy, ale kiedy staram się normalnie funkcjonować to nie ma dnia, abym o tym nie myślał.... Ostatnio oglądałem film Arona o reinkarnacji i wtedy też naszła mnie myśl, aby sprawdzić tą stronę. Myślę, że mój problem tyczy się nie samej wiary w Boga, dusze itp. Tylko nie potrafię sobie sam przebaczyć tego czynu i stąd moje gorsze myśli itp. Jak sądzicie ? Czy to co się stało było mi w jakiś sposób potrzebne i wypełniło się tzw. przeznaczenie ? Jeżeli tak to pomóżcie mi zrozumieć jakim doświadczeniem dla tego małego kota było te krótkie życie w tym wcieleniu i dlaczego musiało się skończyć w taki okrutny sposób ? Nie potrafię tego pojąć, choć bardzo się staram i szukam informacji w różnych źródłach. Jeżeli możecie mi coś poradzić to będę wdzięczny, a jeżeli uważacie, że ten temat jest za długi i zbędny na tym forum to Wybaczcie. Jak już wcześniej wspomniałem nie mam żadnych złych intencji. Życzę spokojnego dnia i Niech Bóg ma Nas wszystkich w Swojej opiece :)

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1333
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: ZbyniuRoksana » 07 wrz 2017, 14:04

Właściwie po części sam sobie odpowiedziałeś na zadane pytanie. Wiesz, co się wydarzyło, jak na Ciebie to wpłynęło i jakie wyciągnąłeś wnioski. Kotka już nie ma, choć jego energia gdzieś tam fruwa w przestworzach. Pojawił się na krótko, by Tobie uzmysłowić, że dar życia pod każdą postacią jest bezcenny. To tylko doświadczenie, bo tak trzeba odbierać przeżytą naukę. Bo wiesz, że więcej byś tego nie zrobił, co uczyniłeś maluchowi. Nie ma jednoznacznie złych czy dobrych zdarzeń tylko adekwatne do tego, co mamy w danym czasie przerobić. Trafiłeś na niezbyt sympatyczne okoliczności, z których wyciągnąłeś wnioski. Kociak swoim bardzo krótkim żywotem to spowodował i piękne, że po jego odejściu nie potraktowałeś "go" jak nic nie warte coś, tylko ze zrozumieniem i sumieniem zastanowiłeś się nad tematem po całym zdarzeniu. Obudziła się w Tobie wrażliwość. Tak trzymaj <okok>

cooler27
Adept
Posty: 5
Rejestracja: 06 wrz 2017, 16:50

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: cooler27 » 07 wrz 2017, 14:41

Dziękuje za wyrozumiałość i odpowiedź :) Mimo wszystko nadal nie do końca wiem co mogę zrobić, aby poczuć się lepiej.... Rozumiem, że to była kolejna lekcja nauki za którą podziękowałem, ale mam pewne obawy. Czy w podobnej sytuacji dam radę się zachować inaczej ? Jeżeli tak to dobrze, ale nie mogę póki co zapomnieć o tamtym zdarzeniu i świadomość, że w tamtych okolicach są lub będą nast. koty i znowu możliwie podobne okoliczności nie napawa mnie optymizmem. Czuję bezradność i nie mam pojęcia co mogę zrobić z moją obudzoną wrażliwością. Myślałem m.in. nad zaproponowaniem moim znajomym sterylizacji 2 kotek, aby nie rodziły nast.maluchów i nie było więcej takich przykrych zdarzeń i ich konsekwencji. Jednak zaraz po tym pomyśle zapytałem siebie czy my jako ludzie mamy prawo do decydowania za koty czego tak naprawdę chcą ? Po 1 nikt z Nas nie jest Bogiem, a Jego prawo jest Najważniejsze. Po 2 przecież może te kotki chcą być mamami dla swoich urodzonych kociąt ? I po 3 jeżeli w każdym zwierzęciu są ukryte dusze jak w Nas i we wszystkim to są to nasi braci i siostry, tylko w innych ciałach i postaciach, więc moim zdaniem nie mamy prawa robić Im nic wbrew Ich woli.

PEACE :)

Awatar użytkownika
edyta
Złoty Użytkownik
Posty: 1031
Rejestracja: 24 lis 2016, 22:00

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: edyta » 08 wrz 2017, 9:31

Wygląda na to ze byłeś mocno odcięty od głosu swojego serca .swojej prawdziwej istoty a mocno zapatrzony w to co ma do powiedzenia twój umysł i jego komplikacje .to sprawiło ze byłeś zdolny do zrobienia tego co zrobiłeś...ale też to wydarzenie otworzyło przed tobą twoja wrażliwość i wygląda na to ze teraz bardzo mocno słyszysz swoje serce i sumienie.naucz się go słuchać i niech cię prowadzi a zobaczysz że w twoim życiu będzie coraz mniej dylematów.podziękuj za sposobność spójrz na to jak na wydarzenie które sprawiło ze po prostu słyszysz to co do tej pory łatwo zagluszales.twoja dusza i dusza tego kotka zrobiły bardzo wiele by cię uwrazliwic wiec spróbuj tego nie zaprzepascic poczuciem winy.sumienie nie służy do tego by cię dręczyć lecz do tego by go słuchać w określonych sytuacjach gdzie decydujące jest działanie .żyj tak by twoje sumienie nie musiało krzyczeć w zgodzie ze swoją prawdziwą istota i bez komplikacji umysłu i dylematów myślowych .zawsze pytaj serca jak postąpiła by miłość a wtedy wybaczenie przyjdzie samo.
Dziękuję Ci Tato i wiem to na pewno przez cały czas czuwasz nade mną.Boże dziękuję za cud życia, w którym biorę udział .


Ufaj Bogu..
-proś o cud...

cooler27
Adept
Posty: 5
Rejestracja: 06 wrz 2017, 16:50

Re: Dla sfrustrowanych...

Postautor: cooler27 » 08 wrz 2017, 19:04

Chyba Lepszej odpowiedzi nie znajdę :) Dziękuje Ci Bardzo za te uwagi. Postaram się je wziąć mocno do serca. Od kiedy tu pierwszy raz zajrzałem to jakoś od razu poczułem, że jesteś fajną osobą, taką mega pozytywną. Mam nadzieje, że inni użytkownicy się nie obrażą, ani nie będą zazdrościć, bo oczywiście staram się wszystkich traktować równo i Dziękuje Wszystkim z całego serca swego. Przemyślałem sprawę i jeżeli będę miał taką możliwość to nast. kota lub parę wezmę do swojego domu i postaram się nim/ nimi zaopiekować najlepiej jak będę potrafił. Na pewno już nie chcę nikomu odbierać życia, ale je ratować. Wiem też, że jeszcze mnóstwo mam pracy nad Sobą bo coś czuję, że m.in. mam po blokowane niektóre czakry. "Dziwnym trafem" jakiś czas temu mój przyjaciel, który się interesuje astrologią zamówił mi kamień o nazwie JACINTO DE COMPOSTELA (VALENCIA). Gdzieś czytałem, że to odmiana czerwonego kwarcytu i m.in. odpowiada za czakrę serca. Ciekawe co nie ?

Niech Bóg ma Nas wszystkich w Swojej opiece :)


Wróć do „Dla kogo ta kategoria i po co?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron