Doświadczanie emocji...

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Doświadczanie emocji...skryte emocje

Postautor: ZbyniuRoksana » 13 paź 2017, 20:02

SKRYTE EMOCJE

Każda istota ludzka z wiekiem nabiera pewnych przyzwyczajeń, przywar, które bywają przeszkodą w rozwoju własnego jestestwa do bardziej subtelnych sfer. Jednakże ciągłe dążenie do rozwoju, daje nam siłę w pokonywaniu przeszkadzających klimatów przy pomocy szczerej intencji wypływającej z własnego serca.

Nasiliły się we mnie pewne utrwalone przyzwyczajenia rozbijające czasem mą spójność i wewnętrzny spokój. Kilka razy próbowałem się pozbyć tych kłopotliwych naleciałości, przyzwyczajeń a i tak wracały z nową siłą oddziaływania. W niedzielny wieczór wyjątkowo szczerą i mocną intencją postanowiłem zamknąć ten rozdział życia pewnych przyzwyczajeń raz na zawsze. Wyrzuciłem wszystko, co przypominało mi owe powracające klimaty do śmietnika bez jakiegokolwiek żalu i smutku, by oczyścić swoja przestrzeń...i poszedłem w tak mocnym przekonaniu spać. Rano przebudziłem się wyjątkowo wyciszony, wyczyszczony z zbędnych, ciążących emocji. Fajne odczucie, choć jednocześnie zaskakująco dziwnie. Jakbym wyrwał ze swojego życiorysu zabrudzoną, pogryzmoloną kartkę. Nie przypuszczałem, że to dopiero początek jazdy...

Wyobraźcie sobie, że ciągle coś was męczy w umyśle i ciele wprowadzając w sprzeczne emocje, które swoją siłą zagłuszają ład w waszym życiu. Nagle z dnia na dzień budzicie się całkowicie odcięci, odciążeni od tych często skrajnych emocji, w pełnym wyciszeniu i błogostanie. Ale to fajne.

To był początek ostatnich niskich emocji wewnątrz mnie. Po kilku dniach kompletnego wyciszenia poddano mnie próbie, bym sam mógł się przekonać, a raczej utwierdzić w działaniu mej intencji.
W alternatywnej rzeczywistości tak żywej, jak nasza rzeczywistość, spotkałem wyjątkowo pięknie „skrojoną” systemową piękność w kobiecej postaci. Każdy facet jest wyczulony na kobiece piękno (które ma nie jedno imię) bez względu na wiek. Kwestia dostrzeżenia takowego piękna , a myślenie na zasadzie – co by było, gdyby się zdarzyło – to jakby dwie odrębne kwestie.
Osobiście poznałem uroczą kobietę w doskonałym wieku równowagi pomiędzy wyglądem zewnętrznym a mądrością życiową oraz świadomością wewnętrznej siły w umiejętności oddziaływania na mężczyzn. Jednym słowem, kobieta w pełni fizycznej atrakcyjności, z osobistym urokiem i nie wymuszoną, naturalną kulturą osobistą. Taki zbiór atutów szczególnie przyciąga uwagę i zainteresowanie tabuna „ego” mężczyzn, chcących podkreślić swój egoistyczny image dodatkowym pięknem. Ale pojawił się niespodziewanie mały szkopuł, mimo, że me „ego” pod stopami mych nóg. Owa kobieta była bardzo wyczulona na obdarowywanie ją niewerbalnymi względami i nie tylko. Wystarczyła myśl, spojrzenie nie wspominając o dotyku, by się sparzyć. Jej poziom wyczulenia na takie zachowania był wyjątkowo mocny, wręcz sensorycznie negatywny! Zacząłem się zastanawiać, czemu akurat ja mam mieć do czynienia w tej zaistniałej przestrzeni z tak interesującą i intrygującą (osobowość, naturalność, urok i styl) kobietą?
Miałem się nauczyć bycia przy niej bez jakichkolwiek emocji. Z czystej przyjemności przebywania w jej towarzystwie, jej prywatnej przestrzeni na zasadzie stricto koleżeńskiej relacji bez podtekstów. To trudne :) Trudne doświadczanie panowania nad każdą swoją emocją poprzez zachowanie, słowa, myśli i gesty. Z jednej strony było przesympatycznie i szczerze, iż wyraziła chęć poświęcenia swojego wolnego czasu dla mnie na neutralnym gruncie (przeskoki, jak szybkie cięcia w kinowym filmie na przystani jachtowej, imprezie kulturalnej, deptaku, kafejce). Każda odwzorowana sytuacja była powiązana z danym zachowaniem (moimi naleciałościami). W miarę pozbywania się beznadziejnych, niskich emocji (instynktów) poza takimi jak uczynność, niewymuszona uprzejmość, zainteresowanie wspólna konwersacją, kontakt stawał się coraz bardziej serdeczny. Można by rzecz, że przyjacielski a zarazem neutralny uczuciowo. Wyglądało na to, jakby przy pozbywaniu się kolejnych drobnych choć irytujących przywar emocjonalnych, dystans pomiędzy nami zaczynał zanikać. I znikł całkowicie! To jednak nie była nagroda...


Dobrym sposobem na oczyszczenie się z różnych przywar, emocji i standardów zachowań powszechnych i dopuszczalnych w istniejącym systemie, jest ich dogłębne odczucie na sobie poprzez bliźnich. Ale alternatywna przestrzeń ani łatwa ani przyjemną nie była, jeśli miałem doświadczyć konkretnych emocji, które miały we mnie obudzić bardziej racjonalne, subtelne odczucia, a przez nie moje zachowanie w obowiązującej fizycznej przestrzeni. Uważałem się za dobrego obserwatora i czuciowca. Tak naprawdę, tylko po części tak było.

W tych ciętych jak film spotkaniach, sukcesywnie odcinało mnie od konkretnych systemowych zachowań na rzecz prawdziwej bezinteresowności, naturalności, bezwiednej przychylności bez podtekstów, tak popularnych w naszym realnym żywocie. Dotarliśmy wspólnie do etapu przyjacielskiej zażyłości, w której obydwoje przy jakichkolwiek kłopotach, zawsze wzajemnie byśmy się wspierali. I tu niespodzianka! Zyskałem przyjaciółkę, jednocześnie będącą obcą istota w ludzkim ciele. To dopiero był test dla szczerości mej przyjaźni.
Ostatni kadr z filmu zdarzył się w kafejce na wygodnej sofie, gdzie siedzieliśmy razem zwróceni ku sobie. Poprosiła mnie o szczere przytulenie, ale taką, jaką jest w rzeczywistości. Samą myślą przytaknąłem i natychmiast pojawił się przede mną obraz owadziej rasy wielkości postury przeciętnego ludzkiego ciała, z wieloma odnóżami, czółkami i pomarszczoną skórę ala pancerz. Cóż, jak tu się przytulić – to była moja jedyna myśl, jedyny problem na zaistniałą sytuację, by tej prawdziwej żeńskiej istocie nic nie uszkodzić....i nie miałem żadnych estetycznych obiekcji! Nikt poza mną nie widział owej przemiany, która była dostępna wyłącznie mojej percepcji. Przytuliłem się delikatnie aczkolwiek bardzo serdecznie z intencją przekazania wszelkich pozytywnych emocji i energii, jakie we mnie były. Ten gest od serca zaowocował tym, że tak przytulając tą owadzią istotę, z własnej inwencji natychmiast powróciła do poprzedniej, fizycznej kobiecej postaci, dając w ten sposób wyraz wdzięczności za przyjacielską szczerość. To był tak subtelny efekt zespolenia naszych energii, iż właściwie nie da się go opisać, gdyż słowo pisane i mówione jest zbyt ubogie w swoim wyrazie.

Szczerość intencji zawsze popłaca. Dobro odpłacane jest dwakroć. Bywa tak, że otrzymujemy niespodziewanie wyrazy wzajemności mogące nas nieraz mocno pozytywnie zaskoczyć, zaszokować. W tej wirtualnej przestrzeni jeszcze raz doznałem olśnienia, jakby finałowego, będącego kwintesencją mej mentalnej odmiany, jakże pouczającej.

Zakończenie w tej przestrzeni było jeszcze bardziej zaskakujące. Po szczerej wymianie przyjacielskich emocji, w fajnej ciepłej atmosferze wymienialiśmy się uwagami na temat naszej tak nietypowej znajomości, w tej wyjątkowo serdecznej korelacji. Nagle pojawiła się kobieta (też kosmitka) będąca ze mną połączona energetycznie. Obydwie Panie przedstawiłem sobie i wspólna konwersacja popłynęła dalej. Po jakimś czasie odszedłem od stolika za potrzebą do przybytku dobrej nadziei zwanej WC. Wracając „lżejszy” przysiadłem niezauważalnie przy barowej ladzie, nie przeszkadzając w wesołej, radosnej rozmowie. Zachowywały się, jakby znały się od lat jako serdeczne przyjaciółki, choć dla pierwszej (kosmitki) byłem i jestem kimś więcej niż przyjacielem, dla drugiej (owadziej) serdeczną, przyjazną istotą i żadna z nich nie była o mnie zazdrosna, gdyż sam w sobie miałem czystość odczuć i uczuć nie dające obydwu Paniom cienia wątpliwości, co do mych emocji i intencji względem nich. To był przepiękny widok!

W rzeczywistości faktycznie energetycznie jestem połączony przez dowcip Źródła z kobietą "kosmitką", nie będącą o mnie zazdrosną, gdyż intencje mych odczuć są przejrzyste. Są nie tylko w naszej rzeczywistości, ale również energetycznej za pomocą emanującej z nas energii. Dzięki temu, mogę spotykać się, z kim zechcę. Po oczyszczeniu zbędnych naleciałości w ciągu tak ciekawego tygodnia wrażeń, czystość uczuć, emocji i myśli tworzy równie czystą przestrzeń wokół mnie. Każdej i każdemu z was jej życzę, tym bardziej w bezpośrednim odczuwaniu :)
Załączniki
Emocje.jpg
Emocje.jpg (32.7 KiB) Przejrzano 506 razy
Ostatnio zmieniony 05 lut 2018, 17:49 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Joachim M Werdin - medytacja

Postautor: ZbyniuRoksana » 05 lut 2018, 17:44

ZWIASTUN



MEDYTACJA



LUŹNE ROZMOWY CZ. I - wprowadzenie


Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Joachim M Werdin - zdolności paranormalne

Postautor: ZbyniuRoksana » 06 lut 2018, 11:15

ZDOLNOŚCI PARANORMALNE



LUŹNE ROZMOWY CZ. II - trochę inne spojrzenie na duchowość


Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Joachim M Werdin - czym my właściwie jesteśmy?

Postautor: ZbyniuRoksana » 08 lut 2018, 13:58

CZYM MY WŁAŚCIWIE JESTEŚMY?



LUŹNE ROZMOWY CZ. III - trochę inne spojrzenie na duchowość


Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Joachim M Werdin - świadomość

Postautor: ZbyniuRoksana » 09 lut 2018, 18:57

ŚWIADOMOŚĆ




LUŹNE ROZMOWY CZ. IV - trochę inne spojrzenie na duchowość


Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Joachim M Werdin - karma

Postautor: ZbyniuRoksana » 13 lut 2018, 14:02

KARMA



LUŹNE ROZMOWY CZ. V - trochę inne spojrzenie na duchowość


Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1220
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Przestrzeń ciemności.

Postautor: ZbyniuRoksana » 16 lut 2018, 18:17

PRZESTRZEŃ CIEMNOŚCI

Znalazłem się w przestrzeni, która była przeciwieństwem tej, wcześniej opisywanej na początku pierwszej strony. Stałem, a raczej byłem zawieszony w ponurym korytarzu w kształcie kwadratu, opadającym lekko w dół, a jego kontury były z grubsza tylko wyczuwalne ze względu na panującą ciemność. Jedynie w odległym jego końcu był rozświetlony nieprzeniknioną szarością nie mającą nic wspólnego z światłem. To tak, jakby znaleźć się w podziemnym korytarzu prowadzącym do schronu, bez oświetlenia.

Najmocniejsze wrażenia, odczucia Góra serwuje mi poprzez odczuwane emocje. Strona wizualna jest jakby drugorzędnym aspektem, gdyż nie odpowiada nam znanej rzeczywistości, gdzie ktoś może mnie gonić, bo chce mnie zjeść na śniadanie czy zabić, bo ma taką potrzebę, lub odwrotność w postaci przytulenia, życzliwości itp. odczuć. Pojawiam się w danej przestrzeni, gdzie esencją doznań są odczuwane emocje całym sobą, a nie same wizualne zdarzenia. Wizualnie istnieje konkretna przestrzeń w nieokreślonej formie z pozycji naszego świata, a reszta jest odczuwaną, słyszaną i fizycznie otaczającą energią. W ten sposób dane jest mi odczuwać najbardziej energetyczne stany (wibracje).

Całym sobą wyczuwałem, iż znalazłem się w jednoznacznie negatywnej energii, wibracji, która dawała do zrozumienia, że nic tu po mnie. Jednakże z przekory często rzucam się na głęboką wodę, to czemu by i tym razem nie uczynić tak samo. Zastanowiłem się, jak zlustrować ten korytarz, zachowując minimum „zdrowego rozsądku”. Tak naprawdę, czując tą przestrzeń, powinienem natychmiast ją opuścić. Ale, ja to ja. Zatem obrazowo ujmując, zacząłem przesuwać się po tej mrocznej przestrzeni wzrokiem, gdy reszta świadomości dalej tkwiła w tym samym miejscu, gdzie się pojawiłem. Przesuwanie się wzrokiem można porównać do filmowania kamerą video, gdy odległy punkt przybliżamy zoomem, samemu będąc nieruchomym w oddali od przybliżanej przestrzeni.

Rozsądek podpowiadał – spadaj stąd! Ciało (umownie) to samo – znikaj stąd! A że moja natura jest mocno przekorna, postąpiłem według własnych standardów – odwrotnie.

Przesuwając się „wzrokiem” powoli do przodu ku opisywanej szarości, kątem moich wirtualnych oczu zaczęły mi przemykać obok energie w kształcie półprzezroczystych, ciemnych smug, które wydawały z siebie nieartykułowane szmery, dźwięki. Czym dalej się zapuszczałem, tym większą wiało grozą. Niestety, ma jednak kontrolowana ciekawość wygrywała popychając mnie dalej w nieznaną przestrzeń bez intencji ochrony, afirmacji o nią. Cóż, tym większa była też i jazda.

Mam świadomość, że mam bardzo mocną ochronę, ale nigdy nie wolno zapominać o tzw. profilaktyce, o afirmacje ochrony prosto od Źródła. Dupochron dla własnego bezpieczeństwa zawsze jest najważniejszy. Tym razem z lekka poszedłem na żywioł, co było absurdem, i tak naprawdę nauczką na przyszłość, gdyż z energiami nie ma żartów.

Dziwne, ale czym dalej, tym samym mocniej odczuwanym energetycznym emocjom, tym mocniej chciałem poczuć, jak dalece jestem wstanie wytrzymać prawdziwe zło. Dobrze, że nie wpadłem na pomysł, by móc odczuć pierwotne zło, bo mogłoby się to skończyć naprawdę źle. To taki już standard mojego poznawania, ale nikomu jednak „go” nie polecam, gdy nie czujemy dostatecznej ochrony własnego jestestwa zarówno duchowego jak i fizycznego. Tak naprawdę, nie powinno się bawić w odczuwanie bardzo niskich wibracji. One są po to, by dane istnienia miały możliwość poprawy, gdy poznają owy negatyw podskórnie.
Owa szara przestrzeń coraz bardziej mnie intrygowała, wciągała, a ja czemu nie – dalej i dalej. Posuwając się powoli jak saper na polu minowym, powoli tolerowałem, przyzwyczajałem się do czucia tych nieprzychylnych energii na podobnej zasadzie, jak to było w odczuwaniu dobra. Tylko gdzie wiruje dobro, a gdzie negatyw?
Czym bliżej szarości, tym większy mętlik nisko wibracyjnych energii odczuwanych jako emocje i dźwięki. Jednak coraz bardziej te wibracje były nieprzyjazne trzęsące się, jak jazda samochodem po wertepach. Wszystko coraz mocniej drgało, jakby miało się rozpaść. I tym mocniej zaczęło mnie odpychać wbrew mej woli od czoła szarości.


Być może Góra stwierdziła, że przeginam albo ma energia była coraz bardziej niestrawna w tej sferze, w której się znalazłem?

Będąc już naprawdę blisko tej nieprzejednanej szarości, jakby niezauważalnie zaczęto mnie jednak odpychać do tyłu. Jestem jednak konsekwentny w poznawaniu, to też stało się tak, jak miało się wydarzyć. Pojawiła się, wręcz wyrosła przede mną (przed oczami) ciemna nieokreślona masa, powłoka zagradzająca mi bezpośrednio, namacalnie dostęp do umownej szarości, wydając z siebie niezwykle silny, nieziemski i bardzo mocny energetycznie dźwięk przypominający ostre krzyknięcie, ale zwielokrotnione niską wibracją. Odczułem to jako energie czystego negatywu, wręcz kującego jak tysiące ostrzy. Gwałtownie mnie wysadziło do realu, słysząc jedynie końcówkę mojego głośnego jęku, który wydobył się z mojego gardła. Obudziłem się z wygiętym ciałem, jakby z bólu wewnętrznego, ale nie fizycznego.

Można sparzyć się zarówno najwyższą, krystalicznie czystą emanacją dobra i bezkresnej miłości jak i totalną przeciwnością. Tym razem dotarło do mnie, że pojechałem za mocno po bandzie.
Pierwszą rzeczą po przebudzeniu i uspokojeniu emocji w ciele fizycznym, na które również przenosi się część danych odczutych wibracji, była już zrównoważona i wyciszona afirmacja, prośba o światło Źródła, by mnie wypełniło i oczyściło z każdej ewentualnej drobiny energii, którą miałem możność odczuć.
Tym razem było to bardzo mocna lekcja pokory, by mieć większy dystans i rozwagę (której mi na co dzień nie brakuje) przy odczuwaniu różnych energii. Takie emocje już jednak nie na moje emocjonalne nerwy. Podstawa, to wyważona równowaga ze zdecydowanym wskazaniem na energie płynące od Źródła i wszystkich innych pozytywnych istot, w tym ludzi.
Załączniki
Ciemność.jpg
Ciemność.jpg (27 KiB) Przejrzano 64 razy


Wróć do „Lepsza wizja niż telewizja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość