Uruchamiane potencjały...

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1346
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Uruchamiane potencjały...

Postautor: ZbyniuRoksana » 04 paź 2016, 16:31

Staram się rozwijać wszechstronnie, jednak z naciskiem na Źródło, na Jego podobieństwo w dobroci, miłości i zrozumieniu. Nie stosuję żadnych technik poza niektórymi poradami Ani Mikulskiej (polecam - zadbaj o siebie), Arona (sprawy oczyszczania) i pewnej osoby, która pofrunęła niewiarygodnie daleko w swoim poznawaniu wszechświata i tym samym daje mi impuls do własnego nieskrępowanego rozwoju. Na nic szczególnego się nie nastawiam, by mnie nie dopadło chciejstwo czegoś tam. Staram się żyć w zgodzie z samym sobą i otoczeniem przy okazji eliminując różne zaszłości o niezbyt wysokich lotach, które w swoim życiu każdy przechodzi. Czyli nic nadzwyczajnego poza systematycznością wzrastania własnego jestestwa. Mozolne dążenie ku pozytywnym fluidom owocuje jednak dodatkowymi sensacjami. Nie chcę nazywać to potencjałami, gdyż to naturalne otwieranie się pewnych możliwości dotyczy wszystkich osób, które z przekonaniem i wiarą chcą wzrastać. U mnie to jednak bywa zgoła odmiennie. Pozwolono mi uruchomić w sobie możliwość sprawdzania energii przedmiotów, natury i ludzi. Jednak odczuwam wyłącznie wysokie wibracje. Nie odczuwam tych niższych czy neutralnych, choć to brzmi dla mnie troszkę bezsensownie, gdyż nie ma negatywnych wibracji tylko te, którymi emanujemy. Zatem odczuwam wyłącznie wysokie rejestry...dlaczego? Gdyż tam dążę i może to odpowiedź na moje zdeklarowane postępowanie w nie ocenianiu czy negowaniu. Albo odczuwam pełnię miłości i dobra lub nie odczuwam nic. Co nie znaczy, że brak odczucia daną osobę degraduje, dyskwalifikuje. Po prostu jest na innym etapie swojego rozwoju i ja to szanuję. Mogę się "bawić" energią dłoni, wprowadzając w ruch metalowe przedmioty. To tak w formie ciekawostki, gdyż to tylko uboczny jakby skutek otwarcia tam czegoś. Również dłońmi pozbywam się własnego bólu, który mi doskwierał przy jakiś tam dolegliwościach z przeszłości. Zapewne sam sobie wyreguluję własną energetykę itd. Ale to jakby początek zabawy w poznawanie możliwości skądinąd naszego doskonałego ciała gdy współgra z duchem. :]
Załączniki
Energia.jpg
Energia.jpg (17.37 KiB) Przejrzano 1893 razy
Ostatnio zmieniony 08 lis 2016, 23:16 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
Glorian
Administrator
Posty: 1643
Rejestracja: 07 mar 2016, 11:32
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: Glorian » 04 paź 2016, 16:49

Fajnie!
<lubie_to>

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1346
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: ZbyniuRoksana » 14 paź 2016, 20:14

Jak zapewne wiecie, przedmioty również posiadają energię i nie zawsze jest to pozytywna energia. Bywa w życiu tak, iż zdarza nam się otrzymywać od znajomych, przyjaciół czy rodziny różnego rodzaju przedmioty czy gadżety na pamiątkę w imię pamięci o przekazującym, w imię dobrych stosunków czy przychylności. Leżą zatem owe przedmioty to tu, to tam, lub gdzieś schowane głęboko w szafie. Ale te przedmioty posiadają energię osób, które nam „je” przekazały w dobrej wierze. Jest dobrze, jeśli ta osoba emanowała pozytywną energią. Gdy jest inaczej, to ta inna niezbyt pozytywna wibracja przedmiotu jakby nie współgra z naszym domowym zaciszem, gdyż w jakimś tam stopniu zakłóca ogólną pozytywną domową emanację...Cóż z tym fantem począć, gdy jesteśmy tego faktu świadomi? Można oddać, przekazać komuś, kto może to coś w jakiś sposób spożytkować, wykorzystać. Można i inaczej, poprzez zmianę energetyczną danego przedmiotu, danej materii. Jest to możliwe, gdyż sam wypróbowuję zamianę energii na przedmiotach, które albo są neutralne albo mają niską wibrację, a są cały czas w moim bezpośrednim otoczeniu. Umożliwiono mi odczuwanie energii, to równie dobrze mógłbym wpływać na odczuwaną energetykę. Trzymając pomiędzy dłońmi dany przedmiot, skupiam się na przekazaniu, nadaniu wysokiej wibracji owemu przedmiotowi. Trwa to kilka minut w zależności od odczucia, że już jest ok. Oczywiście wprowadzanie nowej wibracji wiąże się z prośbą o wspomożenie Źródła, by dana wibracja była faktycznie nacechowana wysoką, czystą częstotliwością. Tak potraktowany przedmiot odkładam na bok. Po jakimś odstępie czasu sprawdzam emanacje tego przedmiotu. Jest mocno pozytywna. Co mnie niezmiernie cieszy. Przy okazji przekonałem się, że wzrastając, powinniśmy być bardziej wyczuleni na to, czym się otaczamy. Nie zawsze mamy wpływ na bliźnich, ale na przedmioty zdecydowanie tak. :]
Załączniki
Energia....jpg
Energia....jpg (32.5 KiB) Przejrzano 1691 razy
Ostatnio zmieniony 08 lis 2016, 23:15 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Glorian
Administrator
Posty: 1643
Rejestracja: 07 mar 2016, 11:32
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: Glorian » 14 paź 2016, 20:41

W ramach ciekawostki. Taki przedmiot/prezent nisko wibrujący jest już w bibli określany jako "fetysz". W starym testamencie jest gdzieś, że armia narodu wybranego miała przykazane przegnać wroga ale nie mogli nic mu zabrać a musieli spalić. Nie wszyscy się posłuchali i ściągneli na siebie nieszczęścia.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1346
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: ZbyniuRoksana » 16 paź 2016, 14:20

Podczepione byty...jakiś czas temu, napomknąłem w którymś z postów na „Obudzonych” o moim otwierającym się dostrzeganiu negatywnych bytów w ciałach innych osób. Nie jest to jednak zbyt miła możliwość, tym bardziej, iż negatyw emanujący z danej osoby jakby szuka konfrontacji (zwłaszcza wzrokowej) z moją osobą. Bywa to kłopotliwe, gdy do czynienia mamy np. z takimi osobowościami z kręgu znajomych, rodziny czy firmy. Na szczęście, takie przypadki zdarzają się w wyjątkowych sytuacjach, gdy dany byt (demon) ma możność wejścia w ciało swojej ofiary, gdy ta mu na to nieświadomie pozwala, chociażby przez konsumpcję różnego rodzaju używek, otwierając przy okazji jakby własne jestestwo poprzez szyszynkę dla owych bytów, które pragną odczuwać to, co im kiedyś było miłe w przeszłym ziemskim życiu. Cóż, pierwszy raz zawsze bywa zaskoczeniem, choć z biegiem czasu coraz mocniej potrafię panować nad emocjami i trudno mnie jakby sprowokować do jakiś działań niezgodnych z moją wolą. Tak też zdarzyło się w ostatnie wakacje na bulwarze nadmorskim, gdy spacerując w towarzystwie kątem oka dostrzegłem w miarę schludnie wyglądającego mężczyznę, siedzącego spokojnie na ławce z wbitym w moją stronę wzrokiem, który jednak zdradzał problem z nałogiem alkoholowym. Ok, dyskretnie spojrzałem w jego stronę w prawdziwie błękitne oczy (nie widziałem wcześniej tak soczystego odcienia błękitu) i po chwili obraz jego oczu zmienił się w demoniczny, trudny do opisania. Nie widziałem już ani skrawka owego pięknego błękitu, tylko ciemną negatywną głębię tego czegoś, co w nim siedziało. Zmieniłem perspektywę spojrzenia na inną niż ta osoba, choć ciągle byłem odprowadzany wzrokiem tego czegoś. Nie zdradziłem się nawet z tymi emocjami, które w tym momencie przeżywałem. Myślałem, iż to był pojedynczy epizod, jednakże jest inaczej. To jakby jeden z mniej sympatycznych etapów rozwoju. W bliskiej rodzinie jest osoba, która od lat ma poważny problem alkoholowy. Jest samotna i spokojna, choć lubi środowisko sobie podobne. Na trzeźwo sympatyczna, na rauszu jakby dalej spokojna, ale nie do końca panująca nad swoimi myślami. Nigdy nie miałem z nią problemów i nie mam. Jedyne co się zmieniło, to powtarzająca się konfrontacja wzrokowa, gdy jest pod wpływem...tu jest ciężej, gdyż ma w sobie siedem bytów, które w przeszłości uwielbiały alkohol. Ale uodparniam się na takową rywalizację wzrokową, gdyż nie ma we mnie strachu i wątpliwości, które bywają zgubne przy wzrastaniu ku górze. Na szczęście, jeszcze nie widzę tych demonów, które są przy takich osobach, dopiero, gdy w nie wstąpią. Są osoby, które nie mogą chodzić towarzysko np. do pubów czy restauracji, gdyż widząc osoby permanentnie przesiadające przy barach, raczące się alkoholem i unoszące się nad nimi ciemne smugi tych bytów czy demonów. Gdy taka osoba osiągnie pewien stopień upojenia alkoholowego, wślizgują się przez głowę (szyszynkę) do ciała klienta, by odczuwać smak ulubionych używek. To też przy okazji przestroga dla tych, którzy lubią eksperymentować z różnego rodzaju smakołykami szkodliwymi dla ciała i ducha.
Załączniki
Spojrzenie.jpg
Spojrzenie.jpg (167.47 KiB) Przejrzano 1937 razy
Ostatnio zmieniony 09 lis 2016, 20:11 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 1 raz.

Anuszka
Współtwórca
Posty: 99
Rejestracja: 31 mar 2016, 19:24
Lokalizacja: Wrocław

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: Anuszka » 17 paź 2016, 12:57

Bardzo dziękuję za ten post. Bardzo ciekawe, nie wiedziałam, że podczas picia alkoholu przyczepiają się różne byty "namawiające" do picia więcej. Teraz już rozumiem, czemu jak chcę się napić tylko symbolicznie,np. dla poprawy krążenia, to piję zdecydowanie więcej niż zamierzałam. W tę sobotę przydarzyła się niestety taka sytuacja, także post na czasie jeśli chodzi o mnie.
Leżałam schorowana w łóżku i akurat na przeciwko mnie było lustro, zaczęłam się intensywnie patrzeć w swoje odbicie i zobaczyłam swoje ciało eteryczne, coś takiego

Obrazek

Było bardzo cienkie, takie jak pod dłonią po lewej stronie i dość słabe, czyli raz się pojawiało, raz znikało.

Ponoć faktycznie tak jest, że alkohol znosi pewne blokady. Ciekawe, czy naturalną naszą ochroną przed bytami też znosi i dlatego te byty wchodzą w osobę pijącą akurat alkohol?
Kochane Światełko, oddaję Ci w opiekę to forum i naszego maluszka, żeby wszystko było w porządku, a maluszek zdrowy. :) :) :) Niech światło będzie w Nas :) Dziękuję za uzdrowienie.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1346
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: ZbyniuRoksana » 17 paź 2016, 15:55

Posiadamy w sobie naturalną ochronę (niektórzy są przekonani, że to blokada) przed niewidzialnymi, eterycznymi przestrzeniami. Jednakże, używając różnych specyfików, (niestety, alkohol też jest wśród nich) możemy odtworzyć owe połączenie. Tak robią często szamani, by mieć styczność z innymi wymiarami...Skąd bierze się alkoholizm? Przy długoletnim spożywaniu z potrzeby organizmu, który nie potrafi bez niego już racjonalnie funkcjonować. Brak alkoholu objawia się brakiem koncentracji, drżeniem dłoni, poddenerwowaniem itp. skutkami. Po spożyciu, organizm jakby wraca na właściwe tory. Ale to złudne wrażenie. Znałem kiedyś świetnego fachowca w pewnej firmie, który bez wypicia jednego! piwa nie potrafił funkcjonować. Wypijał tylko jedno piwo dziennie i czy to alkoholizm? Bez tego dopalacza nie potrafił rozwiązać krzyżówki, po - nie miał z tym najmniejszych problemów. Niestety, często się zdarza, choć nie jest to regułą, iż wraz z problemem używek pojawia się temat podczepień bytów, demonicznych istot, które opuściwszy nasz ziemski wymiar, nie potrafią pozbyć się smaku, zapachu tego, czym kiedyś się raczyli i nieustannie szukają tego odczucia. Świat istot duchowych jest obok nas, ale mi go nie widzimy. Potrafią to nieliczni. Zatem te poszukujące byty krążą wokół miejsc, gdzie istnieje wzmożona konsumpcja używek (nie tylko) i czekają, do momentu, w którym dana osoba osiągnie taki stan upojenia używką (otwarcia), że po przez głowę wślizgują się do ciała, by zmysłami danej osoby odczuwać swoją przyjemność. Niektóre osoby po kilku kieliszkach wpadają w trans picia, gdyż czym więcej np. alkoholu w organizmie, tym większe odczuwanie przez podczepione istoty. Błędne koło się zamyka bo oprócz uzależnienia własnego organizmu od używki, możemy się stać właścicielami czegoś więcej. To coś przykleja się do naszego bezpośredniego otoczenia i subtelnie wymusza w nas chęć do wzmożonego spożywania...
Często ubocznym skutkiem takiego zachowania (spożywania używek) bywa brak panowania nad swoimi emocjami, które potrafi przejąć istota , która w nas objawia swój charakter. Bywa, że osoba z natury spokojna, staje się nagle agresywna i nieprzewidywalna, gdyż jej świadomość jest ograniczona od nadmiaru używki w sobie jak i od bytu, który steruje właścicielem danego podchmielonego ciała, tak, jak mu się podoba. To jakby najbardziej drastyczna wersja popuszczania sobie w używkach. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale w rozsądnych granicach. Sam od dwóch lat nie spożywam alkoholu w żadnej postaci (choć nigdy jego nie nadużywałem), gdyż zaniża nasz rozwój, nasze wibracje. Zdaje sobie sprawę, że po wypiciu czujemy się rozluźnieni, by jednak tak się czuć ciągłe to posiadamy w sobie inną możliwość. Własny rozwój w niezależnym wzrastaniu w radości i miłości. Znam osoby, które na pewnym pułapie rozwoju (wzrastających wibracji) stają się z natury bardzo wesołe i radosne same z siebie. Tym samym, zawstydzają otoczenie, które żyje wtłoczone w powszechny schemat prozy życia z smutnym wyrazem twarzy. To kwestia przekroczenia owego smutnego standardu bycia na ten nieskrępowany, radosny. Wymaga to wysiłku, ale warto. Warto, gdyż naturalna radość bywa dla osób zamkniętych w systemie niepoważnym, niekulturalnym zachowaniem. Lubię radość, uśmiech, szczyptę pozytywnego szaleństwa, czego Tobie jak i innym czytającym życzę. <pocieszacz> <yahoo>

Anuszka
Współtwórca
Posty: 99
Rejestracja: 31 mar 2016, 19:24
Lokalizacja: Wrocław

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: Anuszka » 20 paź 2016, 10:19

Bardzo dziękuję za to piękne wytłumaczenie tego, co się dzieje z nami podczas zażywania używek. I dziękuję za życzenia :) Ciekawy potencjał, dający do myślenia, ale też pewnie i trudny.
Kochane Światełko, oddaję Ci w opiekę to forum i naszego maluszka, żeby wszystko było w porządku, a maluszek zdrowy. :) :) :) Niech światło będzie w Nas :) Dziękuję za uzdrowienie.

Awatar użytkownika
ZbyniuRoksana
Złoty Użytkownik
Posty: 1346
Rejestracja: 17 kwie 2016, 9:13
Lokalizacja: Gdynia

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: ZbyniuRoksana » 21 paź 2016, 12:07

Dlaczego niektóre osoby mogą odczuwać energie innych osób, zwłaszcza na odległość? Każdy z nas posiada swój osobisty i niepowtarzalny potencjał energetyczny. To jakby podpis naszego ciała i ducha w jednym. To tak, jak adres naszego zamieszkania. Wysyłając kartkę czy list, dociera do adresata pod wskazany adres. Z odczuwaniem energii jest podobnie. Wystarczy zdjęcie, jakaś rzecz, która jest jeszcze spowita energią danej osoby, by ją móc odszukać w przestrzeni, nie tylko tej ziemskiej, trójwymiarowej. Wspominałem, iż odczuwam wysoka energetykę osób pozytywnie nastawionych do życia i duchowości. Ale to już nieprawda. Zacząłem odczuwać również nisko wibracyjne klimaty i nie tylko. To mnie cieszy ale i w pewnym stopniu niepokoi. Czemu? Człowiek się zmienia, a wraz z nim jego energetyka. Może być na stałym poziome lub balansować pomiędzy niskimi i wysokimi wibracjami. Nie zawsze to jest do końca zasługą danej osoby. Czasem bywa to zasługą osób, które w dobrej intencji nieświadomie wspierają (pozytywnie) energetykę danej osoby. Swego czasu jedną z znanych osób w necie, nie tylko ja odczuwałem w sposób mało sympatyczny. Fakt, biło niskimi wibracjami a dlaczego, nie wnikam. Każdy jest kowalem swojego losu. Od niedawna owa osoba, znów emanuje jakby pozytywnie. Tylko czyja to zasługa? Nawet z pozytywną wibracją można być nie do końca w zgodzie z tym, co czujemy u Źródła. Ale to już temat rzeka. Odczuwając pozytyw, nie zawsze jest on jakby w korelacji z najwyższymi wartościami. Ale to i tak zawsze postęp. Każdy popełnia błędy i ma w sobie słabości, stąd czasem takie wahania, zwłaszcza w świecie „przepełnionych” ezoteryką. Zauważam ciągle, iż stały postęp ku subtelnym afirmacjom przypisany jest do osób, które niezmiennie poruszają się w otaczającym świecie z ścisłe określonymi wartościami, najwyższymi wartościami ku innym istotom. Pisałem o nich nieraz na swoim blogu, to nie chcę się ciągle powtarzać. Nie pokoi mnie możliwość wpływania zarówno wysokimi jak i niskimi wibracjami na innych. Dostając do dyspozycji „możliwości”, możemy z nich skorzystać w dwojaki sposób. Po to mamy wolną wolę, by „je” uskuteczniać z pozycji dobra, bo tylko ono przyciąga nas do jeszcze ciekawszych emocji i możliwości wpływania pozytywnie na innych. Jeżeli czujemy czyjąś energetykę, równie dobrze możemy poznać tajniki życia i śmierci danej osoby. Wyobraźcie sobie, że można poznać np. przybliżoną datę śmierci kogoś z bliskich, lub przewidzieć, czy osoba, która wstępując w związek małżeński będzie szczęśliwa czy będzie to pasmo samych życiowych porażek. Mi dwa razy się coś takiego zdarzyło i dałem sobie spokój. Zdecydowanie powinno się wykorzystywać jakieś tam zdolności wyłącznie świadomie, w wspomaganiu bliźnich. Nie zawsze można, wręcz nie wolno ingerować w czyjeś przeżycia, które owa osoba ma po prostu przerobić. To kwestia etyki, również tej eterycznej. Nie można robić, to co się chce, gdyż można zostać skarconym i to dobitnie. A tak w formie ciekawostki, niedawno czytałem o nieoficjalnej w przeszłości wspólnej misji Rosjan i Amerykanów na księżyc -Apollo 20. Chcieli dotrzeć do....w 2007 roku ujrzały światło dzienne informacje o tym wydarzeniu jak i filmy. Czy to prawda? NASA nigdy nie zdemontowała tych rewelacji. Hmmm, nie mnie oceniać, ale coś z srebrnego globu, z księżyca przywieziono. Z czystej ciekawości widząc zdjęcie (jest również film) byłem zaciekawiony, czy emanuje pozytywnie czy negatywnie. Odczucie miałem negatywne. Jeśli miałem takowe odczucie, nasunęło mi się pytanie, czy obecnie żyje? I tu było totalne zaskoczenie...ciekawe, czy też w jakiś sposób odczuwacie tą istotę z obrazka poniżej. To tak w formie ciekawostki.
Link do tej ciekawostki:
https://ripsonar.wordpress.com/2013/06/ ... ollo-1920/
Link do filmu (od minuty 12:43):

Miłej zabawy...
Załączniki
apollo20.jpg
apollo20.jpg (88.74 KiB) Przejrzano 1858 razy
Ostatnio zmieniony 02 paź 2017, 17:21 przez ZbyniuRoksana, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Glorian
Administrator
Posty: 1643
Rejestracja: 07 mar 2016, 11:32
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uruchamiane potencjały...

Postautor: Glorian » 21 paź 2016, 14:33

Oj, mocna ta ciekawostka! Apropos tego typu info to ja mam niestety blokade w głowie, która brzmi "to niemożliwe", "to fejk". Pracuję nad tym, żeby pozbyć się tej blokady, bo mnie to ogranicza nie potrzebnie ale niestety taki program siedzi w głowie. Jestem tego świadomy, że to program/implant a to już połowa sukcesu. Chociaż jeżeli chodzi o tą konkretną panią to żyje i wróciła do swoich...


Wróć do „Cel”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron